Na wstępie musimy tylko przeżyć, bo selekcja naturalna za Barierą jest nad wyraz surowa. Początek jest w miarę nieliniowy i pozwala nam dołączyć do jednej z trzech frakcji. W miarę postępu fabuły dowiemy się mimochodem, co zakłóciło zaklęcie Bariery i postaramy się wyrwać z tego miejsca, przechodząc drogę od chuchra branego na strzał po jednostkę, która będzie w stanie wyrżnąć w pień oddział wroga.
VVeteranów gry czeka spore zaskoczenie w materii questów, bowiem w grze dodano ich naprawdę sporo, a niektóre z nich odblokujemy już w Starym Obozie. Część dotychczasowych zadań też spotkało małe wymodelowanie, przez co miejscami byłem mocno zdziwiony, że dana postać mówi „nie”, podczas gdy wcześniej wyglądało to inaczej. Największym zaskoczeniem były dla mnie zadania z obszaru osady Orków, które poszerzają kulturę tych stworów niczym stareńki
Gothic 3.
Witajcie w Kolonii – studium samookaleczania się
Jako fan marki „jedynkę” ograłem na przełomie swojego życia pewnie grubo powyżej dwudziestu razy, więc na starcie wybrałem oczywiście poziom trudności dedykowany graczom obeznanym z realiami serii, czyli Gothic. Z wypracowanym warsztatem (w moim mniemaniu) podbiegłem do kretoszczura i mocno się zdziwiłem, kiedy ten o mało włos mnie nie stłukł na kwaśne jabłko.
Dalej nie było lepiej, zwłaszcza kiedy dotarłem do Szkodników, mających obóz u podnóża pokonanej ścieżki wiodącej z Placu Wymian. Napotkane tu ścierwojady nauczyły mnie moresu, tak jak niegdyś wilk. Okazało się też, że w ferworze walki moją imitacją miecza przypadkiem trafiłem Szkodnika Draxa (ten przed sekundą zareagował wzorcowo na atak stworów i postanowił mnie wspomóc), który najwyraźniej po walce poczuł się urażony tym faktem i sprowadził mnie na ziemię jednym uderzeniem…
Alkimia Interactive uznało chyba, że nazwa
Gothic do czegoś zobowiązuje i próg wejścia w ich grę jest jeszcze większy. Wyobrażam sobie minę fanów, którzy pozjadali zęby na pewnych schematach z oryginału. W końcu dostępny jest jeszcze wyższy poziom trudności. Niemniej tym słodszy jest progres w grze. Czuć go wyraźnie przy każdej inwestycji w rozwój, zwłaszcza kiedy podniesie się siłę lub zręczność do 50 jednostek. Nadal jednak trzeba omijać pewne konflikty łukiem, a walka z całą sforą takich zębaczy to samobójstwo dla mało rozwiniętych postaci.
Tańczący ze ścierwojadami – studium rozwoju osobistego
Myrtany nie odkryję, gdy napiszę że za każdy nabyty poziom dostaniecie 10 punktów nauki do rozparcelowania na atrybuty lub naukę umiejętności. Tych pierwszych są trzy: siła, zręczność, mana. Tych drugich dużo, dużo więcej i część jest predefiniowana pod dany atrybut.
Da się stworzyć pod tym względem w miarę wypośrodkowaną postać, ale utrudni to grę przy bossach, rzadszych stworach czy grupach przeciwników. Wypada więc dobrać styl gry, na jakim się skupicie. Trzeba mieć z tyłu głowy tę świadomość, że zdolności uczą tylko wybrane postacie. Po doborze stronnictwa często jakieś usługi zostają nam odcięte, więc warto byłoby albo odnaleźć innego nauczyciela albo w miarę szybko poduczyć się czego się da jako osoba neutralna.
Walka orężem to dobra ścieżka dla osób nieco bardziej zaawansowanych, bo starcie na bliski dystans często kończy się dwojako, zwłaszcza z większą ilością mięsa armatniego. Wypadałoby też szybko wejść w posiadanie lepszego pancerza (ten aspekt tu rozwinięto, bo już podstawowe zbroje frakcji da się ulepszać). Koniecznie trzeba rozwinąć akrobatykę (w sumie przydatne dla każdej profesji), bo dodaje uniki rodem z
Dark Souls, czy osiągnąć mistrzostwo w posługiwaniu się mieczem jednoręcznym, bo tej broni na początku jest pod dostatkiem i tym będziemy machać przez ponad połowę rozgrywki (albo i dłużej, zwłaszcza że da się sposobem skopać Bliznę i zdobyć świetną broń już na start...). Już wyszkolony adept tej sztuki może parować ciosy, co w większości przypadków nie tylko znosi obrażenia, co w dobrych rękach może czynić istny pogrom. Gdy czujemy się na siłach możemy także parować w oparciu o naszą zręczność, na chwilę przed atakiem wroga, co wytrąci go z szyku i pozwoli nam zadać silniejszy cios z automatu.
Gothic 1 Remake - recenzja
|
|
|
|
|
| << poprzednia | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | następna >>
|