Wiktoriańskie klimaty, w których czuć nutkę Lovecrafta. Dawne bóstwa. Wszechobecne tajemnice, zagadkowe zniknięcia. Pewna kolonia obłożona klątwą. A wszystko to ze świadomością nieuniknionego końca. Nowe dzieło niewielkiego Hilltop Studios ma na siebie intrygujący pomysł. To w końcu rasowa gra przygodowa, w której znalazło się miejsce na kilka aspektów, których codziennie się nie widzi w tym gatunku.
Las gęstniał. Ściemniało się. Do posterunku brakło im jakąś milę. Może dwie. Gubernator bełkotał coś do siebie. Znalezioną księgę trzymał kurczowo przy ciele. John szedł przed nim, niespokojnie rozglądając się wokół, stale wypatrując zagrożenia pośród drzew. Do obrony miał tylko lagę. ‘Trzeba było wziąć te cholerne mięso’ – pomyślał. W wierzeniach jego ludu nadnaturalne zagrożenie z reguły dało się przebłagać kawałkiem tego, co było onegdaj żywe. A te lasy kryły nie jeden koszmar. Z co drugiej wyprawy ktoś nie wracał. Czasami nawet cała ekipa. – Panie, trzeba coś upolować. Słońce gaśnie. Musimy mieć coś na pakty. - Ale ważniak nie chciał słuchać. Liczyły się tylko te przeklęte rzeczy. Po ich prawo nagle pękła sucha gałąź. Obaj podróżni zamarli. Z gęstwiny wyłonił się spory jeleń. Gubernator odetchnął, John wręcz przeciwnie. Ścisnął kurczowo drewno, kiedy dreszcz przebiegł mu po plecach. W tych lasach nie było takich zwierząt. Jak na potwierdzenie szyja ssaka wydłużyła się o jakiś metr i załamała, a jego czerep przekrzywił się o prawie 180 stopni. Z pyska zaś wychynęły szeregi podługowatych ludzkich zębów.
|
|
|
I jeszcze jeden i jeszcze raz
|
Witajcie w Resthaven
W grze wcielimy się w postać Ambrose’a, który przybywa do Resthaven tak naprawdę w dwóch celach. Oficjalnie ma sprawować funkcję gubernatora, bo staremu „się spadło z klifu”. Drugi powód, dużo bardziej osobisty dotyczy jego siostrzenicy Amalii. Kobieta już od jakiegoś czasu nie daje znaku życia, więc naszym wiodącym zadaniem będzie ją odnaleźć.
Za łatwo jednak nie będzie, bowiem już sam początek na statku sugeruje udział czegoś co wymyka się normalnym zmysłom. Na domiar złego sami mieszkańcy też nie budzą zaufania, a pierwsze kroki po miasteczku przywołują tylko ponure myśli. Tu każdy ma jakieś tajemnice, a lokalsi przy pewnych tematach szybko nabierają wody w usta. Sekrety bywają dosyć trywialne i niegroźne, ale w osadzie znajdują się też wilki w ludzkiej skórze.
|
|
|
Nagłe badanie proktologiczne w dżungli potrafi zaskoczyć
|
Po miasteczku możemy się poruszać dosyć swobodnie, aczkolwiek niektóre przybytki będą otwarte tylko w określonych porach dnia. Gra z niezłym skutkiem wprowadza bowiem mechanikę zegara, który dzieli dobę na sześć segmentów, jakie mamy do wykorzystania pod limitowane czynności. Upływ ostatniego automatycznie sprowadza nas do naszej nowej posiadłości i rozpoczyna kolejny dzień. W szóstym dniu naszego śledztwa dochodzi do kataklizmu, który zmiata Resthaven z powierzchni ziemi, nam jednak nie jest dane umrzeć.
Zostajemy zawezwani przed obliczę miejscowej bogini, która obarcza nas kolejnym zadaniem. Mamy zapobiec zagładzie miasta i przerwać pętlę czasu. Od początku mamy tę przewagę, iż pamiętamy co się działo podczas każdej pętli, co niekiedy pomoże nam zapobiec pewnym wydarzeniom, jakie mają miejsce podczas tego feralnego tygodnia.
|
|
|
Już wiemy gdzie Alfred odpoczywa od Batmana
|
Zwykły dzień Świstaka
Rozgrywkę podzielono w równej mierze na trzy typy aktywności, ale to od nas tak naprawdę zależy, jak rozplanujemy sobie dany dzień, bo wyznaczone czynności będą nas kosztowały określoną ilość segmentów czasu, co oczywiście wykluczy możliwość wykonania wszystkiego jednego dnia czy nawet tygodnia.
Świeży gubernator będzie prowadził swoje własne śledztwa. Przepytywanie mieszkańców będzie nas standardowo kosztowało jeden segment czasu, co pozwoli zadać po trzy pytania danej osobie. W trakcie przygody tematy będą się pojawiały w naszym kajecie w formie puzzli. Będziemy też dostawali zadania od mieszkańców, które będą od nas wymagały pozyskania pewnych informacji lub surowców. Kwestii pobocznych w mieście jest trochę i cudownie wpływają na klimat prowadzonej opowieści (polecam zagłębić się w przeszłości Iryny).
Ambrose oprócz zabawy w detektywa będzie musiał też wykonywać obowiązki gubernatora, co przekłada się na pozostałe dwa segmenty zabawy. Są to kolejno: ekonomia i ekspedycje, które są ze sobą ściśle powiązane. Sam aspekt ekonomiczny podzielono na dwie części. Chodząc po osadzie zbieramy z kilku miejsc swoisty podatek w formie towarów. Z fantami następnie udajemy się do doku. gdzie pohandlujemy z kupcami. Część z nich czasami zażyczy sobie określonego towaru, ale na ogół mamy w tym temacie pewną dowolność.
Curse of Resthaven- recenzja
|
|
|
|
|
| | 1 | 2 | następna >>
|