Calvin ma też możliwość umieszczania w masce talentów, które mają dawać wymierne korzyści, ale w znacznej części rozgrywki tego się tak nie odczuwa. Wydaje mi się, że funkcjonalność talentów jest słabo rozpisana. Talenty mają kilka grup i aby odblokować najlepsze, tak trzeba wydać dużo esencji snu, zanim dane nam będzie dorwać się do zaawansowanych znaków. Wszystkich nie zdobędziemy podczas pierwszego przejścia gry. Te najwartościowsze da się zdobyć dopiero po ukończeniu gry, a i znaczną część esencji snu da się głupio pominąć. Wzorem jedynki mamy tu bowiem łączenie zebranych faktów w odrębnej „izbie pamięci”, a każdorazowe poprawne połączenie wskazówek skutkuje otrzymaniem esencji. Szkopuł w tym, że jest to tak marginalne, że łatwo to przeoczyć.
Jak na survival horror przystało mamy tu zagadki. Twórcy mocno zapatrzyli się w nowe odsłony wspomnianej już serii
Resident Evil, bo z reguły aby przejść dalej, tak trzeba znaleźć jakiś klucz i tyle w zasadzie starczy. W grze na szczęście jest nieco więcej główkowania, bo tu i ówdzie trafią się jakieś lepsze zamki, obelisk czy rzeźby, a nawet świetnie zaprojektowane łamigłówki, jak ta z mózgami. Szkoda, że jest tego mało. Szpital zresztą bije resztę lokacji na głowę, zwłaszcza że klucze do części pomieszczeń są tu nietypowe i zarazem niepokojące. Chciałbym, aby
The Sinking City 2 miewało więcej takich oryginalnych pomysłów niż było w znacznej części przetworzeniem czegoś co już jest na rynku od jakiegoś czasu.
Pod względem technicznym z
The Sinking City 2 bywa różnie. Po załadowaniu gry widać paskudne doczytywanie się elementów otoczenia, a i sama gra potrafiła mnie wyrzucić bez przyczyny parę razy na pulpit. Twórcy nadal uczą się korzystać z Unreal Engine 5 i to widać. Aczkolwiek widok zdemolowanego i zalanego miasta robi dużą robotę, więc wydaje mi się że są na dobrej drodze. Troszkę kuleją modele postaci. Faye wygląda w porządku, aczkolwiek z twarzą głównego bohatera było coś nie w porządku. Na filmach rzeczom zdarza się brzydko przenikać, już nie mówiąc o tym, jak w grze wygląda ogień czy wybuchy. Z drugiej zaś strony nadnaturalne elementy świata miejscami wyglądały nad wyraz zjawiskowo.
Twórcom udało się też uzyskać niezłą atmosferę, chociażby poprzez zabawę z cieniami, gdzie z daleka widzimy sylwetkę na ścianie, a po podejściu okazuje się, iż to cień jaki rzuca zwykła rzeźba. Dobra jest też warstwa muzyczna. Na dźwięki charakterystycznej syreny pewnie nie jednemu uśmiechnie się paszcza. Strachu niestety tu nie uświadczymy, a cieśnienie wzrośnie bardziej ze względu na nerwowe sytuacje, gdzie wróg zastanie nas z małą ilością amunicji, przez co trzeba dawać drapaka.
Co do poziomu trudności – mamy od razu dostępne cztery tryby, gdzie już przy drugim można w miarę szybko „wypstrykać się” z amunicji. Wyższe poziomy bez wykupionych ulepszeń mogą sprawiać wiele problemów, ale dla równowagi łatwy jest naprawdę prosty, zwłaszcza że można sobie tu włączyć swoisty god mode, co przemówi nawet do osób, które za mocno nie przepadają za survival horrorami.
The Sinking City 2 to udany debiut twórców w materii gier survival horror, aczkolwiek gdyby nie otoczka prozy Samotnika z Providance tak mógłbym uznać tytuł „tylko” za udaną kalkę nowszych odsłon serii
Resident Evil, co widać mocno po mechanice czy elementach wyposażenia. Jak czerpać to z najlepszych, aczkolwiek całość wyraźnie składa się na produkt z dużo mniejszym budżetem, przez co nie jest tak mocno dopracowany, jakby mógłby być (dochodzi też oczywiście „sytuacja życiowa” ukraińskich twórców). Wydaje się też być bezpieczną pozycją, która stawia na utarte schematy gatunku, nie podejmując się trudu jakichś rewolucyjnych zmian. Cena wydaje mi się przez to nieco zawyżona, zwłaszcza względem tego co dostajemy. Grę wydano w sumie bez szumnych zapowiedzi, co może poskutkować losem jaki spotkał
Alone in the Dark z 2024 roku.
Ps. Oczywiście mamy tu dostępny tryb nowej gry plus, zwany Ex Oblivione, gdzie możemy poszukać kilku dodatkowych, unikatowych dokumentów. Ponowna rozgrywka ma też sens, bo po pierwszym przejściu gry za wykonanie ciągu wyzwań dostajemy punkty, jakie możemy wykorzystać na zakupy, czy to nielimitowanej amunicji do danego typu broni palnej, kilku unikalnych talentów czy samej broni, która będzie dostępna w skrzynkach już na początku kolejnej rozgrywki. Taki survivalowy standard naszych czasów, ale sprawia, że ponowne przejście gry ma sens.
Metryczka
| Grafika |
80% |
| Muzyka |
90% |
| Grywalność |
80% |
|
|
Ocena końcowa |
70% |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
+ / -
Wymagania systemowe
|
Procesor Intel Core i5-14600K/AMD Ryzen 5 7600X, 32 GB RAM, karta graficzna 12 GB GeForce RTX 4070 Ti/16 GB Radeon RX 7900 XT, 70 GB HDD, Windows 11 64-bit.
|
„Shadowdancer”
|
| Autor: Shadowdancer
|
|
|
| << poprzednia | 1 | 2
|