Patriarchat stanowił standard większości wielkich światowych cywilizacji, a jego ślady wśród wielu z nich są obecne do teraz. Z pewnością jednym z naczelnych przykładów mogą być Chiny, które w trakcie bodaj pięciu tysięcy lat istnienia swej państwowości (swoją drogą – o jakim przedziale czasu, o jak starożytnych tradycjach tu wspominamy!) doczekały się raptem dwóch liderek (a konkretnie cesarzy o dwóch chromosomach X). O drodze jednej z nich do tronu opowiada Road to Empress I.
Od razu zaznaczmy – czego poniekąd można się domyślić już po „jedynce” w tytule – nie jest to opowieść kompletna, tj. kończącą się z chwilą objęcia tronu. I tak jednak oferuje ona rozgrywkę na ok. 10 godzin, więc trudno tu mówić o jakimś niedosycie.
|
|
|
Ładny puder nieraz skrywa iście zgniłe wnętrze
|
Tym bardziej, że mamy do czynienia z produkcją, którą pod względem jakości można by było określić mianem „hollywoodzkiej”. Nie jest to w żadnym razie produkcja budżetowa, zamknięta w dwóch czy trzech plenerach, przeciwnie, cechuje się ona dużym rozmachem. Owszem, warsztatowo może wciąż nie jest doskonała – by wskazać chociażby na usterki montażowe, przejawiające się w braku płynności przejścia między jednym ujęciem a drugim – ale zdecydowanie więcej w niej jakości niźli „łataniny”.
Road of Empress I to reprezentant gatunku przygodówek FMV, czyli produkcji składających się tak naprawdę z szeregu aktorskich filmów. W jego przypadku często jednak wybory, które przyjdzie powziąć graczowi, są pozbawione realnego wpływu na opowieść, albowiem ścieżki alternatywne zwykły się wiązać ze znacznymi dodatkowymi kosztami. Tutaj znaleziono rozwiązanie pośrednie – mianowicie niemal każda decyzja ma istotny wpływ, przy czym większość z nich prowadzi natychmiast do takiego czy innego zakończenia (najczęściej śmiertelnego, dwór Tangów bowiem to kłębowisko węży, przy którym Królewska Przystań jawi się niczym przedszkole), a w konsekwencji i tak z reguły musimy podążać jedną ścieżką, na którą co i rusz jesteśmy zawracani.
|
|
|
Dylemat aktualny od tysiącleci
|
Odniosłem również wrażenie, iż procesowi twórczemu towarzyszyły jednak pewna cenzura czy to o charakterze prawnym, czy to kulturowym. Przykładowo w przypadku nałożnic i haremu raczej nie sposób pominąć wątku seksu, podobnie jak w przypadku homoseksualnych preferencji pierwotnego następcy tronu. Nie oczekiwałem bynajmniej scen z serialowej
„Gry o tron”, lecz twórcom trzeba oddać, że i tak potrafili wznieść się na szczyty pruderii.
Road to Empress I to mimo wspomnianych i kilku dodatkowych mniejszych przywar (np. brak synchronizacji w chmurze zapisu stanu rozgrywki) jeden ze szczytowych przedstawicieli gatunku. Nie stanowi on rewolucji i pod wieloma względami jest „tylko” bezpieczny, lecz nie sposób nie docenić towarzyszącego mu rozmachu.
Metryczka
| Grafika |
80% |
| Muzyka |
70% |
| Grywalność |
70% |
|
|
Ocena końcowa |
75% |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
+ / -
Wymagania systemowe
|
Procesor Intel Core i3, 4 GB RAM, 10 GB HDD, Windows 10
|
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|