Zezwala ono na wyprowadzenie ciosów, które skutkują wybiciem przeciwnika z równowagi, a co powoduje opóźnienie aktywacji ataku wroga i przekłada się na zmianę w kolejce na własną korzyść. Niezła opcja, należy tylko pamiętać że działa w obie strony i to przeciwnik czasami potrafi nas brzydko zaskoczyć. Co kilka starć pojawiają się też elitarni wrogowie.
Ostatnią dostępną opcją z planszy jest zakup artefaktów, które możemy przypisać dowolnej postaci lub wybrać takie działające na całą grupę. Należy też pamiętać, że każdy kolejny zakup winduje cenę nieco wyżej, więc wybór pomiędzy kilkoma pożądanymi fantami czasami bywa trudny. Nic nie stoi na przeszkodzi, aby przypisać jednej postaci kilka(dziesiąt) takim samych przedmiotów, które ładnie kumulują się w coś dużo bardziej przydatnego.
Ciekawym rozwiązaniem jest też to, że ekipa wroga nie śpi w tej materii i sama bawi się w zbieranie fantów, co czyni każdą sesję lekko nieprzewidywalną. Wygląd artefaktów miejscami budził u mnie uśmiech, bo ponownie odnosi się do wyobraźni dziecka, czyniąc użytecznymi takie przedmioty, jak świnka skarbonka, linijka, mikrofala, sandał czy pożądany budzik, resetujący licznik dni danej sekcji przygody.
Licznik wyczerpuje także opcjonalne „biwakowanie”, które staje się możliwe po minimum trzech aktywnościach na szkolnym biurku i to jest ten moment, w którym możemy sobie dobrać losowego towarzysza podróży. Nasza wyprawa liczyć maksymalnie do trzech członków, więc czasami trzeba ostrożnie dobierać kompanów, tak aby wyważyli wiodącą profesję (łącznie w grze mamy dostępnych siedem klas).
Wizyty w obozie pozwalają też odblokować postacie startowe na następne wojaże. Interakcje z kompanami skutkują tu określonymi bonusami i podniesieniem stopy przyjaźni, co wieńczone jest fabularną wstawką, rozwijającą nieco relacje. Każda klasa zapewnia inne dobra. Taki łotr skombinuje nam dodatkowe przedmioty, rycerz wzmocni odrobinę naszą ogólną pulę zdrowia. Łowca zaś rzutem monety doda nam trochę kasy. Albo uszczupli mieszek… Zdolności można odpalić trzykrotnie podczas każdego postoju lub wybrać opcję lepszego uzdrowienia całej ekipy.
Bohaterowie mają też nieco inną historię, którą poznamy po wyborze głównej postaci na dany run. W każdym przypadku też kto inny będzie przeciwnikiem na koniec drugiego aktu, co skutecznie zachęca do podjęcia kolejnej sesji innym herosem. Wygranie gry całą siódemką odblokowuje jeszcze jeden krótki akt, jaki wieńczy zakończenie dużo ciekawsze od tego, które jest standardowo dostępne.
Ogromną zaletą gry jest też szereg modyfikacji poziomu trudności, do którego dostajemy dostęp po pierwszej rozgrywce.W miarę szybko można zapomnieć, że w ogóle gra się w soulslike’a. Oczywiście można też „przegiąć” w drugą stronę, czyniąc rozwój podopiecznych dużo wolniejszym, wybrać opcję bardziej wzmacniającą ekipę wroga czy włączyć tzw. Iron Mana, gdzie zgon to zgon – kończy zabawę permanentnie.
Graphite jest z pewnością pozycją szalenie oryginalną, która najlepiej sprawdza się przy krótszych posiedzeniach, aczkolwiek na pewnym etapie razi jej powtarzalność w pewnych elementach mechaniki gry. Czuć, że jest to produkcja niszowa, ale zrobiona z pomysłem i serduchem. W dodatku kosztująca grosze.
Metryczka
| Grafika |
80% |
| Muzyka |
80% |
| Grywalność |
70% |
|
|
Ocena końcowa |
80% |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
+ / -
Wymagania systemowe
|
Procesor 2 GHz, 2 GB RAM, karta graficzna 2 GB, 3 GB HDD, Windows 10
|
„Shadowdancer”
|
| Autor: Shadowdancer
|
|
|
| << poprzednia | 1 | 2
|