Bohater The Blood of Dawnwalker będzie musiał liczyć się z typowo wampirzą słabością, co znacznie utrudni osiągnięcie „legendarnego wyczynu” na początku gry.
Niedawno Konrad Tomaszkiewicz ze studia
Rebel Wolves napomknął, że gracze będą mogli bardzo wcześnie rozprawić się z „wielkim złym” debiutanckiego RPG polskiego dewelopera. Tyle że ma to być
„wyczyn godny legend”, choćby z powodu, o którym reżyser
TBoD wspomniał w wywiadzie dla magazynu
Edge.
W trakcie rozmowy Tomaszkiewicz podkreślił, że na wpół wampirza natura Coena nie zapewni mu większych korzyści w ciągu dnia i w tym czasie zabicie bohatera będzie
„bardzo łatwe”. Tak, nadal będzie miał on dostęp do niektórych mocy, ale nie wszystkich, a i te dostępne będą znacznie osłabione w porównaniu z tym, do czego Coen będzie zdolny po zachodzie słońca.
Jak tłumaczy reżyser,
Rebel Wolves wprowadziło takie ograniczenie także z narracyjnych pobudek:
[Coen – przyp. red.] ma pewne moce, ale dość łatwo go zabić. To było dla nas ważne, bo nie chcieliśmy tworzyć zbyt potężnego bohatera – to utrudnia opowiadanie historii. Chcieliśmy kogoś, kto może zostać ranny, kto może zginąć, bo te stawki są naprawdę ważne.
Takie podejście niewątpliwie pozwoli też urozmaicić rozgrywkę, narzucając nieco odmienne podejście do misji wykonywanych w ciągu dnia. To tłumaczy także, dlaczego gracze nie będą mieli łatwej przeprawy, jeśli zdecydują się zmierzyć z finałowym bossem zaraz po prologu, zwłaszcza że zapewne nawet nocne starcie z tym wrogiem będzie wielkim wyzwaniem. Niemniej nie ma wątpliwości, że szybko znajdą się gracze, którzy postawią sobie za cel przejście całej gry w świetle dnia.
Źródło:
Jakub Błażewicz - GRY-OnLine
|
| Klemens
|
| 2026-08-18 09:15:35
|
|
|