Wyszukiwarka
Logowanie
   Pamiętaj mnie
Hostujemy strony o grach
Gry Strategiczne


Polecane strony
Gry logiczne


.

Twórcy kosmicznego survivalu w świecie EVE rezygnują z dyscyplinowania moderów i stawiają na rewolucyjne podejście do świata gry
Fanowskie modyfikacje to istotny element branży gier, nie tylko dla wielu graczy, ale nawet dla twórców. Niejedna produkcja zyskała drugie (by nie rzec: wieczne) życie dzięki moderom ochoczo wzbogacającym daną grę o nową zawartość. Nie powinno więc dziwić, że studio Fenris Creations (dawniej CCP Games) postanowiło dać graczom ogromną swobodę już we wczesnym dostępie swojego nowego projektu: EVE Frontiers.

Jednakże modowanie ma też swoją drugą stronę, i to raczej nie ciemną – wręcz jaskrawą. Jak to zwykle bywa z „radosną twórczością Internetów”, fanowskim modom zdarza się zahaczać o „lekko” absurdalny humor, który skutkuje – powiedzmy – Spongebobem stającym do pojedynku ze Snoop Doggiem albo młodym czarodziejem latającym na Parowozie Tomku. Co w zasadzie jest nieszkodliwe, ale może nieco zaburzyć imersję. Zwłaszcza gdy, jak w EVE Frontier, gracz trafia na kosmiczne pogranicze zdewastowane przez polujące na ludzi AI, a nagle mroczny klimat zaburza zmodowany i mocno kolorowy strój jednego z graczy. Jednakże najwyraźniej nieprzesadnie przeszkadza to twórcom.

Twórcy EVEF zostali zapytani o stosunek do modów przez Teda Litchfielda z serwis PC Gamer w trakcie ostatniej edycji konwentu EVE Fanfest. Reżyser kreatywny Pavlo Savchuk przyznał, że studio musi dbać o zachowanie artystycznego balansu, ale zamiast „dyscyplinować” fanów deweloper woli albo ich zachęcać do trzymania się domyślnego stylu (czcionek, kolorów, stylu UI itp.), albo – jeśli trzeba – dostosować świat EVE Frontier do kreatywności graczy:

Myślę, że obecnie udaje nam się zachować tę równowagę – między tworzeniem czegoś przemyślanego, a pozostawieniem wystarczającej ilości wolnej przestrzeni, by gracze mogli wkroczyć i budować własne treści. Niewidoczna część tej góry lodowej jest skonstruowana w taki sposób, że w najgorszym przypadku pozwala nam na jej niewielką rozbudowę i dostosowanie, aby świat ewoluował w kierunku, w którym rozwijają się gracze, ponieważ ostatecznie wszystko będzie zależało wyłącznie od nich. To nieustanna walka o zachowanie balansu, ale jesteśmy tego w pełni świadomi.

W temacie co bardziej „wesołych modów” wypowiedział się też Ben Sisson, odpowiedzialny za kontakty ze społecznością skupioną wokół marki EVE. Twórca wskazał na nietypowe wyjaśnienie w tle fabularnym gry: gracz wciela się nie w żywego człowieka, lecz sztuczną „powłokę”, która jest takim samym ekwipunkiem, jak uzbrojenie czy zasoby. Zamieszkująca je świadomość, mówił Sisson, ma nieznane pochodzenie i kto wie, z jakimi przejawami ludzkiej kreatywności spotkała się ona przed wydarzeniami z EVE Frontier. To pozwala twórcom niejako na bieżąco dodawać odpowiedzi na pochodzenie tej twórczości:

Nie ma tam życia, a mimo to [modderzy] stworzyli aplikacje dla swoich konstrukcji, w których pojawiają się koty. Skąd, na litość boską, się to wzięło? Czy to wspomnienie, które gdzieś tam się zachowało? Wszystko to wynika z pytania, skąd pochodzą te dusze, zanim zostały umieszczone w tych ciałach i się obudziły. Łatwo jest to zrobić, gdy odpowiedź na to pytanie wplata się w fabułę gry. Wszystko to istnieje, ponieważ pochodzi od ludzi żyjących w świecie gry.

Z mniej fabularnych pobudek Sisson wskazał przewrotne zachowanie graczy w EVE Online. Wiekowe MMO nie ma podobnych funkcji modowania do Frontiera, ale umówmy się: zachowanie graczy EVEO również nie zawsze przystawało do tego, czego można by się spodziewać po historii o pionierach ludzkości pozostawionych samym sobie w nieznanej galaktyce.

Jednakże takie zachowania w ramach „wyłaniającej się” rozgrywki (emergent gameplay) i fabuły to jeden z elementów decydujących o sile EVE Online. Dlatego Fenris Creations stawia sprawę jasno: wszystko jest kanoniczną częścią uniwersum, włącznie z kreacjami graczy.

Gra, którą staramy się stworzyć, opiera się na założeniu: „To wszystko istnieje”. Wszystko jest częścią kanonu. Jeśli coś pojawia się w grze, to dlatego, że ktoś w tym uniwersum to wymyślił. Skąd czerpali te pomysły? Kto wie? Gdybym miał zgadywać, to w Frontier prawdopodobnie nie ma żadnych kotów. Mimo to…– mówił David Bowman, dyrektor ds. rozwoju EVE Frontier.

Źródło:
Jakub Błażewicz - GRY-OnLine
Klemens
2026-07-07 15:09:24
Ustaw Sztab jako strone startowa O serwisie Napisz do nas Praca Reklama Polityka prywatnosci
Copyright (c) 2001-2013 Sztab VVeteranow