Trudno o lepszą grę z uniwersum Star Wars niż Knights of the Old Republic. Ta leciwa produkcja BioWare uchodzi za jednego z najlepszych RPG-ów w historii od ponad dwóch dekad i być może wkrótce powróci w formie remake’u. Pomimo 23 lat na karku tytuł wciąż pozostaje dla wielu wzorem tego, jak powinno się wykorzystywać licencję na tworzenie treści dla tak dużej marki. Tym bardziej zaskakująca jest historia powstawania gry, kiedy to Lucasfilm robił pod górkę deweloperom z BioWare, zabraniając im korzystania ze słowa „damn”.
Kulisami tej sytuacji podzielił się niedawno Mark Darrah, czyli wieloletni pracownik studia
BioWare w podcaście na łamach portalu
FRVR. To właśnie tam wspominał, jak bardzo
Lucasfilm starało się kontrolować wydawane w ich uniwersum gry. Pełen nadzór, jakim objęto
KOTOR-a odbić miał się między innymi na dialogach, które nie mogły zawierać słowa
„damn”.
Problem polegał jednak na tym, że deweloperzy szybko odnaleźli przykłady użycia tego wyrazu w samych filmach. Darrah wspomina, że jeden z pracowników
BioWare spędził wtedy cały dzień na oglądaniu
Gwiezdnych wojen, by wyłapać każdy moment, w którym postacie filmowe korzystają z zabronionego słowa i podać to jako kontrargument dla twierdzenia, że
„Postacie w Star Wars nie mówią „damn”.”
Jeden z twórców KOTOR spędził cały dzień na przeglądaniu filmów, wyłapując każdy moment, w którym postać mówi „damn”, ponieważ Lucas w napisał, że „postacie w Gwiezdnych wojnach nie korzystają z tego słowa. Odpisaliśmy mu na to „O, serio? Oto 19 razy, kiedy dzieje się to w twoich filmach”.
Deweloper nie wie, czy zdanie pochodziło od samego George’a Lucasa, ale faktem pozostaje to, że
Lucasfilm dostało dokładnie tego, czego zażądali. Jeśli więc kiedykolwiek zastanawiało was, dlaczego „kotorowe” postacie co jakiś czas mówią
„poodoo”, to możliwe, że właśnie dlatego.
Źródło:
Jonasz Gulczyński - GRY-OnLine
|
| Klemens
|
| 2026-08-07 13:11:35
|
|
|