Debiut S.T.A.L.K.E.R.-a 2 przyciągnął nielegalnych turystów do prawdziwej Zony. Ukraińskie służby graniczne wystosowały komunikat do fanów radioaktywnej serii, by nie wchodzili na zakazany teren dawnej elektrowni nuklearnej w Czarnobylu.
Jak doniosła gazeta
South China Morning Post, tuż po debiucie gry
S.T.A.L.K.E.R. 2: Shadow of the Chornobyl „znaczna liczba poszukiwaczy przygód” próbowała dostać na na teren Strefy w poszukiwaniu
„ekstremalnych wrażeń”. Ci, jak podała ukraińska służba graniczna, mieli być
„entuzjastami gier wideo”.
W zasadzie nie powinno to dziwić. Debiut pierwszej odsłony serii studia
GSC Game World przyciągnął tłumy turystów do Zony (jak to często bywa, gdy popularna gra wideo uwzględnia rzeczywiste lokacje). Jednakże od wybuchu wojny region zostały zamknięty dla zwiedzających. Najwyraźniej niektórym graczom zamarzyło się zostanie prawdziwymi stalkerami i nielegalne zwiedzenie 30-kilometrowej Strefy w poszukiwaniu skarbów.
Ukraińskie służby graniczne przypomniały, że wtargnięcie na zakazany teren nie tylko podlega karze administracyjnej i kryminalnej, ale też jest ryzykowne ze względu na poziom skażenia radioaktywnego w zamkniętej strefie. Poza tym, bądźmy szczerzy, raczej nie znajdziecie tam ani anomalii, ani cennych artefaktów jak w grze.
Straż graniczna podkreśliła, że tacy „goście” nie są niczym nowym. Jak wspomnieliśmy wcześniej, już po debiucie pierwszego
S.T.A.L.K.E.R.-a Czarnobyl zaczęło odwiedzać znacznie więcej turystów, ale też osób próbujących nielegalnie dostać się na teren Zony. Według informacji sprzed 3 lat co roku ukraińskie służby miały internować około 400 osób.
Źródło:
Jakub Błażewicz - GRY-OnLine
|
| Klemens
|
| 2024-11-27 11:27:52
|
|
|