O ile „Imperium kontratakuje” z reguły jest wielbione przez fanów gwiezdnowojennego uniwersum, a nawet wskazywane jako przykład sequelu lepszego od pierwowzoru, o tyle najbardziej zdeklarowani fani z przekonaniem wyrażają niesmak wobec „Powrotu Jedi”, szczególnie z uwagi na koncept ewoków. Gwałtowność tego uczucia uległa pewnemu uspokojeniu po premierach kolejnych epizodów serii, lecz pewne lekceważenie daje się odczuć na konwentach i dzisiaj. Czy podobne uczucia towarzyszyłyby im podczas lektury trzeciego tomu cyklu „Z pewnego punktu widzenia”?
Zamysł omawianego zbioru też tożsamy jego
poprzednikom – skupia on swoją uwagę na postaciach rzadko kiedy drugo- (jak Lando), co przeważnie trzecioplanowych, których personaliów zdecydowana większość widzów nie byłaby w stanie przywołać tuż po zakończeniu seansów (nieraz z tej prostej przyczyny, że nie padają one, a znamy je z późniejszych okołofilmowych „dziełek” oraz kompendiów).
Zdecydowana większość rzeczonych opowieści jest dość krótka (wszak w książce odnajdziemy ich równo 40), nie wszystkie nawet mają formę tekstową. Co więcej, pod względem gatunkowym reprezentują one sobą istny „ogród rzeczy” – mamy do czynienia z tekstami poważnymi w duchu (choć raczej dość nadętymi w swej większości), jak i zupełnymi pastiszami.
Niestety w przypadku mało którego tekstu (komiks pomińmy) mamy do czynienia z publikacją powstałą z rzeczywistego pragnienia czy natchnienia. Wyraźnie daje się odczuć merkantylny charakter opowiadań, jak też poruszanie się przez autorów w granicach narzuconych im z góry. Leia w towarzystwie innych roznegliżowanych niewolnic i praktycznie zero erotycznych kontekstów? Wiadomo,
Disney…
„Star Wars. Z pewnego punktu widzenia. 40 opowiadań na 40-lecie Powrotu Jedi” to książka adresowana do zagorzałych miłośników uniwersum, i to raczej o niskim poziomie krytycyzmu. Nie jest to rezultat zbiorowej grafomanii, lecz również i nie pasji.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|