Drizzt do'Urden wychodzi z Podmroku na powierzchnię. Życie w nowym miejscu nie przychodzi mu łatwo. Pierwszym powodem jest to, że powierzchnia jest zupełnie inna niż podziemna kraina drowów. Drugim powodem jest to, że mieszkańcy powierzchni są nieufni w stosunku do drowów. Mają o nich wyrobioną opinię - zresztą słuszną. Lecz skąd mają wiedzieć, że Drizzt jest wyjątkiem?
Identyfikacja kamyka, którego poruszenie stanowiła zaczątek lawiny , jest fascynującym wyzwaniem (tym bardziej, że właściwie niewykonalnym), lecz nie mniej intrygujące mogą być interakcje między większymi masami, które ostatecznie skutkują wielkim przeobrażeniem. Wiemy już, dlaczego niejaki Drizzt opuścił, ekhm, domowe pielesze, lecz co go pchnęło ku temu, by został bohaterem mroźnej Doliny Lodowego Wichru?
W przypadku
wcześniejszych odsłon cyklu mieliśmy do czynienia niewątpliwie z tzw. większą linią fabularną, obrosłą całym szeregiem opowieści pobocznych, lecz przez cały czas stanowiących element większej całości. W przypadku trzeciej części serii trudno jednak wskazać na jakiś motyw przewodni, bo za takowy uznać historię żądzy zemsty uczciwie nie sposób.
„Nowy dom” stanowi swego rodzaju wprowadzenie do „nadziemia” Zapomnianych Krain, acz adresowanego raczej do tych czytelników, którzy właściwie nie mieli z nim styczności. W szczególności dotyczy to bestiariusza, gros opowieści będzie bowiem koncentrować się na walkach z gnollami, koboldami czy lodowymi olbrzymami.
Niespecjalnie przekonujący jest również zaznajomienia się przez Drizzta z postaciami, które na późniejszym etapie mają odgrywać większą rolę w jego historii. Przedstawienie choćby takich krasnoludów jest zwyczajnie miałkie, podobnie jak ich lidera.
Lektura
„Nowego domu” może się okazać dość rozczarowująca dla czytelnika oczekującego iście „heroicznego” fantasy, opowieści pełnych magii czy tzw. „zwykłego” bohaterstwa. Warsztatowo trudno o większe zarzuty pod adresem pióra
R.A. Salvatorego, lecz wartkość pióra nie jest w stanie przykryć miałkości treści.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|