Niezwykłe historie o budzeniu się samoświadomości nastoletnich bohaterów, wielkiej afirmacji życia, codziennych wydarzeniach i rytuałach, a także podróże do krainy dziecięcych koszmarów, mrocznych miejsc i niepokojących zdarzeń.
Nie jest żadnym odkryciem stwierdzenie, że współcześnie obserwujemy nawet nie przypływ, co istną powódź tęsknoty za tęsknoty, chyba jak nigdy wcześniej (no, może z wyjątkiem epoki renesansu) monetyzowanej na niemal każdy możliwy sposób. Owa tęsknota nie jest jednak niczym szczególnym, albowiem cechuje ona właściwie każdego starszego człowieka oglądającego się wstecz ku latom swojej młodości. Dowodzi tego chociażby tom zbierający twórczość
Raya Bradbury’ego, koncentrującą się wokół tytułowego miasteczka Green Town.
Akcja właściwie wszystkich opowieści rozgrywa się w 1928 roku, i to raptem kilku miesiącach owego rocznika. Trudno nie zauważyć, iż jest to okres bardzo odległy od naszej współczesności, lecz podczas lektury nieraz towarzyszyło mi wrażenie, że równie dobrze opowieść mogłaby dotyczyć moich własnych wakacji, które miały miejsce pod koniec ubiegłego stulecia.
Nie zmienia to faktu, że mamy do czynienia z pewnego rodzaju kroniką czasów ewidentnie minionych, ewentualnie pomijającą wątki, które obecnie uchodziłyby za obowiązkowe, jak i dotykające zagadnień, które współcześnie byśmy uznali za przebrzmiałe. Stanowi to jednak o uroku danej książki, a nie wadach.
„Green Town” nie jest jednak zbiorem jednolitym. Ostatnie objęte nim opowiadanie radykalnie odbiega charakterem od poprzedzających go tekstów, cechuje się znacznie mniejszą poetyką, a można mu przypisać charakter fantastyki, a nawet swego rodzaju pozycji grozy. Wpływa to również na wartkość lektury.
Lektura książki
Raya Bradbury’ego to swoista podróż w czasie i jestem przekonany, że dla każdego czytelnika, zależnie od jego własnych doświadczeń, będzie ona miała charakter unikatowy, nawet znacząco różniący się w odbiorze. Mimo że główni bohaterowie to osoby dopiero wkraczające w nastoletniość, to przedmiotowa pozycja w mej ocenie winna być opatrywana etykietą „dozwolone od lat 40”.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|