W Navoli, tętniącym życiem mieście-państwie zdominowanym przez garstkę wpływowych rodów, biznes to władza, a władza to wszystko. Przez pokolenia kupcy z rodu di Regulai pielęgnowali swoje wpływy w najdalszych zakątkach znanego świata. I choć twierdzą, że nie są politykami, to ich oszałamiające bogactwo kupowało miasta oraz obalało królestwa.
Wkrótce Davico di Regulai obejmie władzę po swoim ojcu i będzie musiał zmierzyć się z intrygami i brutalną polityką innych możnych rodów. Ale za wspaniałą złotą fasadą Navoli kryją się też groźne i tajemnicze siły. Jedną z nich jest będące w posiadaniu rodu di Regulai oko smoka - potężny artefakt surowej mocy i talizman, który wydaje się wzywać młodego Davica do działania. Los młodzieńca zależy od tej starodawnej smoczej relikwii i od tego, co kryje się w sercu jego adoptowanej siostry, Celii di Balcosi, której rodzina została zniszczona przez pokrętną politykę Navoli.
Włosi nigdy nie odnieśli kolonizacyjnych sukcesów, jedynym obszarem nieprzynależnym do ich państwa narodowego, na terenie którego na co dzień mówi się po włosku, jest fragment Szwajcarii (o ile pominiemy najbardziej zapadłe zakątki nowojorskich Małych Włoch, ale i tam mowa Dantego stanowi raczej element folkloru). W odróżnieniu jednak choćby od nas swoją kulturą i historią zdołali oczarować wielkie grupy rozsiane po całym świecie, czego kolejnym dowodem jest
„Navola”.
Nie trzeba bowiem cechować się – jak autor – włoskimi przodkami, by być w stanie od razu zanurzyć się opowieści, swojsko czuć się w pojawiającym się słownictwie, wszak mieniącym się neologizmami, które jednak niemal od razu zdają się być w pełni zrozumiałymi. Większość czytelników bez problemu rozpozna szereg motywów i toposów, nawet jeśli nie będzie w stanie ich nazwać czy wskazać bezpośredniego źródła inspiracji.
Powieść stanowi jednak również dziecko swoich czasów, u autora dają się bowiem zauważyć fascynacje zdecydowanie niewłoskie, przywodzące czytelnikowi na myśl choćby „modną” ostatnimi czasy twórczość
George’a R.R. Martina.
Bacigalupi decydując się na zachowanie oryginalności w danym zakresie niekoniecznie jednak jest w stanie udźwignąć związany z tym ciężar prawdopodobieństwa.
W konsekwencji w pewnym momencie lektura całości zaczyna wywoływać u czytelnika pewną irytację. Bardziej wnikliwy odbiorca zwróci również uwagę na fakt, że średniowieczne i renesansowe Włochy nie powstały i nie istniały w oderwaniu od reszty świata i jego historii. Tymczasem autor nie tłumaczy jak to możliwe, by wiele elementów kultury stanowiących dziedzictwo starożytnego Rzymu czy chrześcijaństwa mogło zaistnieć bez tychże źródeł.
„Navola” to powieść mimo wszystko wdzięczna. Potrafi ona wywołać rozdrażnienie, lecz nawet i ono nie potrafi zatrzymać czy spowolnić wartkości lektury, i to nie tylko dzięki potoczystości stylu autora.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|