Singapur to miasto specyficzne, gdyż stanowiące współcześnie jedyne prawdziwe polis, mikropaństwo prawdziwie uniezależnione od swoich sąsiadów. Również jego historia niekoniecznie przystaje do obecnych standardów, a jego położenie na antypodach z perspektywy Pierwszego Świata w żaden sposób nie umniejsza jego roli i sukcesu. Ten ostatni zwykł jednak być kojarzony z gospodarką, lecz jego kultura w istocie raczej stanowi terytorium nieodkryte. Lektura „Miasta lwa” może nieco umniejszyć ową ignorancję.
Omawiana książka stanowi zbiór opowiadań, z których rzadko które posiada więcej niż kilkanaście stron. Może to sugerować, że jest to lektura całkiem wdzięczna przy podejściu nastawionym na krótszy seans z literaturą. Tak jest w istocie, lecz zarazem jest to antologia na tyle niezwykła, iż niekoniecznie dobrą decyzję będzie zdecydowanie się na alternatywę, swoisty szturm czytelniczy.
Choć mamy do czynienia z pozycją o umiarkowanie skromnych gabarytach, to szybko daje się poznać styl autora. Nie stroni on od światów alternatywnych, czasami zresztą bawiąc się konwencją, np. w postaci historii alternatywnej o historii alternatywnej.
Uderza również pewna odmienność kulturowa, niekoniecznie zresztą kojarząca się z egzotyką. Przykładem może być pewna naturalność wątków homoseksualnych, i to prezentowanych w postaci, która w przypadku polskiego literata mogłaby się wiązać z lokalnym skandalem.
„Miasto lwa” to mentalna podróż w przestrzeni, obfitująca w obce smaki, lecz niekoniecznie kojarzone z pieprzem i wanilią. Niekoniecznie jest to również zbiór ponadczasowy, a jego lektura nieraz wymaga jednak znajomości pewnego klucza.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|