W podupadłej wsi na pustkowiu wegetuje grupa ludzi pozbawionych perspektyw na jakąkolwiek poprawę losu. Rytm ich życia wyznaczają powtarzalna ciężka praca i wieczorne pijaństwo. Wszyscy dawno zatracili się w moralnym zepsuciu i wzajemnej niechęci. Lecz gdy w okolicy pojawia się Irimás – dawny mieszkaniec wioski, uważany przez lata za zmarłego – nieoczekiwanie odzyskują wiarę w przyszłość.
Nie mając pojęcia, jakie intencje tak naprawdę stoją za powrotem mężczyzny, ulegają złudnej nadziei niczym zbiorowej halucynacji. „Zmartwychwstały” z pewnością „wypędzi wilgotną ciszę” i poprowadzi ich ku lepszemu. Czy rzeczywiście dają się uwieść charyzmatycznemu przybyszowi, czy może własnej rozpaczy?
Podręczniki historyczne zwykły traktować o zwycięzcach i ludziach wymykających się ramom, lecz tak naprawdę historia ludzkości to w przytłaczającej mierze opowieści przepełnione trudem, nieraz doprawione goryczą i odrzucane jako trywialne. Rzadko zaś książkowe fabuły traktują właśnie o takich losach, czasami ku temu trzeba pióra noblisty.
„Szatańskie tango” traktuje o oczekiwaniu pełnym nadziei na zmianę, której pożywkę stanowi nieznośny mozół codzienności, brak właściwych dlań perspektyw, co doskonale symbolizuje kołchozowe tło. Bohaterowie książki nie są bohaterami w jakimkolwiek stopniu czy pod jakimkolwiek względem, co pozwala łatwiej ich zrozumieć i się z nimi utożsamić, lecz również i łatwiej o pogardę wobec nich.
Nie jest to jednak „czekanie na Godota”, ten bowiem pojawia się całkiem szybko. Okazuje się on jednak fałszywym prorokiem, nosicielem aspiracji zupełnie ku temu nieprzygotowanym, jak też właściwie tym niezainteresowanym. Może beznadzieja już u zarania byłaby lepsza?
Powieść węgierskiego pisarza łatwo określić mianem modernistycznej czy wręcz postmodernistycznej. Z pewnością jednak wielu czytelników uzna to za wystudiowaną metaforę przykrywającą nawet nie chaotyczność (pewnej logiki poszczególnych opowieści nie sposób zanegować), co zwykłą niestrawność, nacisk kładziony wręcz nade wszystko na formę, niejako wzmagającą odczucie u czytelnika realizmu zabrudzenia, ale i może go zwyczajnie owym szlamem przytłaczającą.
„Szatańskie tango” nie jest lekturą prostą w odbiorze, choć nie cechuje jej skomplikowanie fabularne. To bardziej opowieść o szarzyźnie i beznadziei. Czy tego poszukuje czytelnik sięgając po beletrystykę, musi on sobie odpowiedzieć sam.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|