Malarz i wdowiec Asle mieszka samotnie w domu w Dylgja. Jedynymi osobami, z którymi wciąż się widuje, są jego sąsiad, rybak Åsleik, i Beyer, właściciel galerii w Bjørgvin, kilka godzin jazdy na południe. W Bjørgvin mieszka także drugi Asle, jego sobowtór, a może cień albo druga wersja tego samego życia? Pierwszy z nich stał się religijny, rzucił picie i odniósł sukces, drugiemu przypadł trudniejszy los.
Z pewnością dla niejednego czytelnika sięgnięcie po
„Ulyssesa” Jamesa Joyce’a czy
„Moby Dicka” Hermana Melville’a będzie wiązało się z niemałym zaskoczeniem co do formy tych utworów, niejednokrotnie dość trudnej w odbiorze. Niektórzy mogą się nawet zacząć zastanawiać, czy nie mają do czynienia z potwierdzeniem tezy o degrengoladzie współczesnej literatury i salonów ferujących wyroki o wielkości takich czy innych dzieł. Z pewnością takie myśli mogą się również pojawić podczas obcowania z
„Septologią”.
„Ja to ktoś inny” to książka, po którą sięgną osoby tyleż zaznajomione z
poprzednią częścią (inaczej kompletnie nie ma to sensu), co i nie zrażone nią. Pewną formą nagrodą dla nich będzie fakt, że pewne wątki zaczną jawić się jako klarowniejsze… choć nie wszystkie. I jest to zaleta, czytelnik bowiem zaczyna się zastanawiać, czy aby autor nie skrywa przed nim pewnej tajemnicy.
Fabuła całości zaczyna się również jawić jako klarowniejsza, cechująca się większą ilością tego, co w przypadku innych pozycji określa się mianem akcji. Mamy jednak do czynienia z prozą życia codziennego, i to bardzo.
Paradoksalnie dla samego autora chyba najistotniejszym wątkiem jest ten poświęcony życiu wewnętrznemu, a konkretnie religijnemu bohatera, jego modlitwa stanowiąca dlań przełamanie otaczającej go samotności i poczucia bezsensu egzystencji. Nieczęsta to odpowiedź dla współczesnych tzw. egzystencjalistów.
„Ja to ktoś inny” to w istocie zapis modlitwy, przejawiającej się w słowach, ale też myślach, jak też i uczynkach. Może nieco rozwlekły, ale może też i psychologicznie bardziej wiarygodny.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|