Terroryzm w kosmosie.
Grupa fanatyków przejmuje władzę na planecie Ksi.
Czy ci, co przeżyli, i ci, co żyją w stanie hibernacji, doczekają się pomocy z Ziemi?
Socjologiczna sci-fi w ostatnich dekadach może nie obumarła, lecz z pewnością przycupnęła w niszy, do której mało który literat obecnie zagląda. Czytelnik spragniony tego rodzaju wątków chcąc nie chcąc musi więc sięgnąć w przeszłość nieco dalej. Na szczęście jednak dekady minione skrywają tutaj prawdziwe perły.
„Cała prawda o planecie Ksi” to książka, która powstała niemal przed półwieczem, co można tu czy ówdzie odczuć. Nie dotyczy to jedynie nomenklatury czy „wtrętów”, które obecnie już nieco trącą myszką, lecz choćby motywu przewodniego, który można traktować jako swego rodzaju satyrę na socrealistyczne uwarunkowania, tym jedynie różniącą się od
„Folwarku zwierzęcego”, iż zmagającą się z systemową cenzurą.
Tego rodzaju sposób odczytania stanowi jednak zbyt daleko posunięte uproszczenie. Przedmiotowa publikacja powstawała w epoce terroryzmu przetaczającego się przez państwa Zachodu, różniącego się od jego islamskich odpowiedników właściwych dla XXI wieku choćby rodzimością jego adeptów. Co jednak istotniejsze, cechował się on pewnym „romantyzmem” przynajmniej w oczach niektórych obserwatorów, którzy byli skłonni się zgodzić z tezą, że – choćby czasami – cel uświęca środki. Czy aby na pewno? Nad tym właśnie swoją refleksję snuje
Janusz A. Zajdel.
Książka jednak sprawia wrażenie nieukończonej, jej zwieńczenie sprawia wrażenie nieco nieprzekonującego, by nie powiedzieć, że rozczarowującego. Potwierdzają to zresztą pozostałości po wprawkach w tekst, który miał stanowić kontynuację. I sam nie jestem w stanie stwierdzić, który wątek byłby dla mnie bardziej interesujący – zagadnienie spisku sięgającego głębiej i głębiej, czy też mechanizmów, które miałyby stanowić sposób na „uleczenie” despotycznego i zakłamanego reżimu.
„Cała prawda o planecie Ksi” nie stanowi może perły w koronie przedwcześnie zmarłego jednego z prekursorów polskiej literatury science fiction, lecz wciąż jest to pozycja wartościowa. Trudno postawić jakieś poważniejsze zarzuty przyjętemu w niej warsztatowi, zaś związane z nią refleksje pozostają z czytelnikiem na dłużej.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|