Andrew Harlan żyje w Wieczności, miejscu istniejącym poza Czasem. Elitarna organizacja Wiecznościowców wprowadza dla dobra całej ludzkości drobne, precyzyjnie zaplanowane zmiany w historii. Podczas jednej z misji Harlan poznaje Noys Lambent, arystokratkę z 482 Stulecia. Wbrew etyce zawodowej zakochuje się w niej. Kiedy się dowiaduje, że po następnej zmianie Noys może przestać istnieć, Harlan podejmuje decyzję, która może zmienić jego przeszłość i zagrozić istnieniu Wieczności.
Koncept czasoprzestrzeni jest niełatwy, by go intuicyjnie pojąć. Co prawda ostatnie dziesięciolecia nieco nas oswoiły z różnymi konsekwencjami teorii Einsteina, lecz wciąż się nijak one mają wobec codziennych doświadczeń. Owszem, podróżowanie w przestrzeni to banał, ale w przypadku czasu to podróże – zwłaszcza pod jego prąd – intrygowały już od starożytności. Jeśli jednak owe myśli nie wywołują od razu migreny, to warto sięgnąć po
„Koniec Wieczności”.
Już na starcie autor konfrontuje czytelnika z wizjami przyszłości, które nawet współcześnie są obce szeroko rozumianemu science fiction. No bo z reguły akcja rozgrywa się raptem za kilka stuleci, a tysiąclecia zwykły już stanowić maksimum. Tymczasem u
Asimova setki tysięcy nie są niczym niezwykłym.
Autor „przemieszcza się” w czasie równie swobodnie, co inni w przestrzeni. Jego koncept jest w sumie dość zabawny, ale niekoniecznie pozbawiony sensu. Owszem, z pewnością stanowi on efekt przyjęcia dużej dozy założeń bez jakiegokolwiek zakorzenienia w nauce, lecz niekoniecznie stanowi dlań obrazę.
Isaac Asimov w swej prywatnej odsłonie niekoniecznie był sympatycznym człowiekiem, uchodził on m.in. za seksualnego drapieżcę. Ślady rzeczonej obsesji znaleźć można i w omawianej książce, choć określone motywy można traktować jako znak pewnej epoki.
„Koniec Wieczności” to książka stworzona z pomysłem, która niemal zupełnie się nie zestarzała. Pomimo upływu dekad wciąż cechuje ją nie lada oryginalność, a wdzięczne pióro autora gwarantuje potoczystość lektury nawet po stronie osoby, która nie określiłaby siebie mianem miłośnika gatunku.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|