Narratorem powieści, której akcja rozpoczyna się na przedmieściach jednego z dużych nigeryjskich miast, jest Chi – opiekuńczy duch.
Losy młodego Chinonso i pięknej Ndali splatają się, gdy chłopcu udaje się powstrzymać ją od samobójczego skoku z wiaduktu autostrady. Tej nocy na poboczu drogi rodzi się między nimi uczucie równie silne, co niemożliwe. Ndali, pochodząca z bogatego rodu, nie może spędzić reszty życia na farmie wśród kur – na to nigdy nie zgodzi się jej dumna rodzina.
Chinonso sprzedaje więc wszystko, co posiada i mimo protestów ukochanej opuszcza swój dom, by zdobyć wykształcenie na uniwersytecie na Cyprze. Po przybyciu na miejsce okazuje się jednak, że został okrutnie oszukany przez nigeryjskiego pośrednika – nie czeka na niego miejsce na uczelni ani obiecane zakwaterowanie, nie ma już domu, do którego mógłby wrócić, a od ukochanej Ndali dzielą go setki kilometrów… Czy uda mu się odnaleźć swoje miejsce na ziemi i szczęście u boku kobiety, która jest tą jedyną?
Afryka subsaharyjska kojarzy się nam wciąż z buszem i dżunglą, epatując obrazami z mniej czy bardziej propagandowych dziełek rodem z XIX wieku. Jest to ujęcie skrajnie nieprawdziwe, lecz by przekonać się o jego felerności najlepiej jest sięgać po wypowiedzi rodowitych mieszkańców Czarnego Lądu, co w epoce globalizacji nie jest już takim problemem. W Polsce możemy chociażby przeczytać
„Orkiestrę bezbronnych”.
Omawiana książka koncentruje się na osobie Chinonso, czyli młodego Nigeryjczyka z ludu Igbo, który musi mierzyć się z trudami egzystencji osieroconego w stosunkowo młodym wieku człowieka niezamożnego, wyzbytego z szans na przyzwoitą edukację czy zawód, lecz potrafiącego czerpać zadowolenie z codzienności. Do czasu, gdy na jego ścieżce życiowej pojawiła się miłość.
Wiele osób postrzega Afrykanów jako społeczności homogeniczne jeśli nie pod względem etnicznym, to co najmniej ekonomicznym. Bzdura. Nieraz postrzegamy ich w kategoriach zagrożenia, migrującego w celu uzyskania łatwych zarobków na drodze naciągactwa, wyłudzeń pomocy społecznej czy przestępczości. Ale i ten obraz cechuje się daleko posuniętym zniekształceniem.
Atutem omawianej powieści jest również bardzo nietypowa osoba narratora, utożsamiającego się z głównym bohaterem, lecz niebędącego nim, dysponującego szerszą wiedzą, lecz nie pełną. Jednocześnie dodaje on całości sporej dozy kolorytu i egzotyki, nie obrażając jednak rdzennych mieszkańców jedynego kontynentu położonego na wszystkich czterech półkulach uproszczeniem czy zawłaszczeniem ich dziedzictwa kulturowego.
Chigozie Obioma odmalował obraz niecodzienny, a zarazem traktujący o współczesności teoretycznie nam znanej. Jest to opowieść ciepła, choć nie brak w niej bólu i zawodu. Co również stanowi pewien symbol.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|