Wyszukiwarka
Logowanie
   Pamiętaj mnie
Hostujemy strony o grach
Gry Strategiczne


Polecane strony
Gry logiczne


.

Super Mario Galaxy. Film - recenzja filmu

Super Mario Galaxy. Film - recenzja filmu

Pierwsze podejście Wielkiej Kinematografii wobec Mario (tudzież awanse włosko-japońskiego hydraulika do wielkiego ekranu) zaowocowały dziełkiem, które nieraz do dzisiaj jest opisywane jako „tak złe, że aż dobre”. Lecz ekranizacja sprzed trzech lat to już zupełnie inna historia o sukcesie, tak kasowym, jak i entuzjastycznym przyjęciu tyleż ze strony krytyków, fanów uniwersum co i „zwykłych zjadaczy popcornu”. To musiało skutkować sequelem. Czy z wiadomym rezultatem?

W przypadku wspomnianej animacji mieliśmy do czynienia z klasycznym motywem „od zera do bohatera”, może mało odkrywczym, lecz korespondującym z marzeniami i wspomnieniami (o marzeniach) wielu widzów. W przypadku „Galaxy” ta droga była zamknięta, lecz jego twórcy świadomie zdecydowali się do rozwoju franczyzy jako takiej.

Super Mario Galaxy


Już od pierwszych kadrów mamy więc do czynienia z opowieścią o zupełnie innym Mario, który jest już Kimś, którego samo pojawienie się na ekranie jest Wydarzeniem. I który obrósł przecież w całe mnóstwo najróżniejszych spin-offów, czasami zadziwiających swoją dziwacznością (choć z reguły cechujących się bynajmniej nie pokraczną grywalnością). W konsekwencji już na samym początku widzowi przedstawia się Yoshi, chwilę później zaś będzie miał on okazję chociażby wziąć udział w wyścigach gokartów. Aż dziw, że twórcy obrazu nie zdążyli z wpleceniem wątku tenisowego.

Oczywiście mamy do czynienia z zabiegami bardzo przemyślanymi, tyleż stanowiącymi „puszczenie oka” w stronę widza, co zarazem zareklamowania mu szerokiej gamy produktów oferowanych przez Nintendo. O dziwo jednak efekt ten udaje się osiągnąć z dużą dozą gracji i zachowaniem pewnego fabularnego sensu, inteligencja (starszego) widza nie czuje się obrażana.

Super Mario Galaxy


Zarazem film ten potrafi ucieszyć odbiorcę, który nigdy nie grał w nic na żadnej konsoli, nie zna legendy samego Mario ani metawersum japońskiego producenta gier. Cieszy, iż autorzy potrafili zarazem ustrzec się przesytu, zbyt intensywnego operowania stroboskopowym światłem, które przy takich ubiegłorocznych „Smerfach. Wielkim filmie” mogło być momentami uciążliwe.

Pamiętajmy również, by po przedmiotowym filmie nie spodziewać się mimo wszystko zbyt intelektualnych aspiracji czy nawet czegoś co można by było określić mianem morału tudzież przesłania. To dzieło ze wszech miar rozrywkowe, choć docenić trzeba, że bez oczywistych antypedagogicznych banialuków.

Super Mario Galaxy


„Super Mario Galaxy. Film” to o dziwo produkt łączący ogień z wodą, czy to rozpatrywany w kontekście komercji I artystycznych pretensji, czy to współczesnych standardów z artefaktami przeszłości (scena na moście!). Aż strach się bać czym zostaniemy uraczeni w części trzeciej – bo nie wątpię, iż takowa powstanie. Wizyty Zeldy?

Dla mnie ten film był jednocześnie pożegnaniem z kinem mojego dzieciństwa (w którym zresztą oglądałem wspomniany film aktorski z lat 90. minionego stulecia) ustępującym nawet nie multipleksom, co epoce streamingu. Na swój sposób jest wymowne, że nastąpiło to przy okazji t(aki)ego obrazu...


Piotr „Klemens” Kociubiński
E-mail autora: klemens(at)sztab.com
Autor: Klemens


Przedyskutuj artykuł na forum

Ustaw Sztab jako strone startowa O serwisie Napisz do nas Praca Reklama Polityka prywatnosci
Copyright (c) 2001-2013 Sztab VVeteranow