Gry wideo w oczach osób nie majÄ…cych z nimi bezpoÅ›rednio do czynienia, a raczej postrzegajÄ…cych je w kategoriach rozrywki swych pociech czy sympatii, czÄ™sto zwykÅ‚y siÄ™ kojarzyć z pozbawionÄ… jakiegokolwiek sensu młóckÄ… i „zabawÄ… w zabijanie”. Czytelników niniejszego portalu nie muszÄ™ przekonywać jak bardzo krzywdzÄ…cym i oderwanym od realiów jest to uproszczenie… co jednak wcale nie oznacza, że produkcji nastawionych na radosne sianie Å›mierci i zniszczenia siÄ™ w ogóle nie dopatrzymy. Kolejnym przedstawicielem tego specyficznego gatunku jest Wolcen: Lords of Mayhem.
Tytuł ten jest debiutanckim dziełem studia o zbieżnej nazwie i powstał wyłącznie dzięki mocno udanej zbiórce na Kickstarterze (choć jeszcze pod tytułem
Umbra). MogÅ‚oby to zwiastować pozycjÄ™ ograniczonÄ… pod każdym wzglÄ™dem, wpisujÄ…cÄ… siÄ™ w estetykÄ™ pixel artu, być może „przyprawionÄ…” nie aż takÄ… odrobinÄ… nawiÄ…zaÅ„ do tytanów gatunku – tymczasem nic z tego, mamy bowiem do czynienia z peÅ‚nokrwistym hack&slashem.
|
|
|
Feliks Stamm byłby dumny
|
Na początku musimy dokonać wyboru postaci, którą będziemy kierować na późniejszym etapie rozgrywki, jakkolwiek decyzja ta nie będzie za sobą pociągała żadnych fabularnych odstępstw. Już w tym miejscu należy zauważyć, że autorzy pamiętając o klasyce pozwolili sobie na pewną samodzielność, albowiem oprócz dość typowego bogatego instrumentarium zagłady, którym będziemy mogli się posługiwać, użyczyli nam oni również możliwość posługiwania się bronią palną, tak ręczną, jak i nawet stacjonarnym działkiem automatycznym! Szkoda tylko, że i tak cechują się one skutecznością takiego łuku.
Co jednak istotne, przedmiotowy wybór – jakkolwiek wskazujÄ…cy na pewne predyspozycje – może stać siÄ™ w trakcie zabawy przedmiotem refleksji i naszego tanka możemy przekwalifikować na rewolwerowca tudzież maga, a to wskutek stosownego rozdziaÅ‚u punktów atrybutów, co i pozyskiwania nowych zdolnoÅ›ci. Nie mamy żadnych sztucznych ograniczeÅ„ sprawiajÄ…cych, że nasza Å‚uczniczka nie bÄ™dzie mogÅ‚a siÄ™gnąć po dwurÄ™czny topór, a woj odkryć w sobie mistrza walki kosturem. I dobrze!
Autorom należy oddać, że rozwój postaci uczynili bardzo rozbudowanym – jakkolwiek zdolnym do opanowanie czysto intuicyjnie – procesem. MaÅ‚o tego bowiem, że w sposób typowy dla gatunku możemy rozwijać ich atrybuty, to dodatkowo możemy rozwijać czary/umiejÄ™tnoÅ›ci, którymi siÄ™ one posÅ‚ugujÄ…, od czasu do czasu zaÅ› bÄ™dziemy używali tzw. form apokaliptycznych, czyli swego rodzaju przeistoczeÅ„. Rozgrywka jak na standardy gatunku jest naprawdÄ™ zróżnicowana!
|
|
|
Bratobójstwo w pięknej oprawie
|
Szkoda tylko, że nie można tego samego powiedzieć o zróżnicowaniu nazewnictwa oraz wyglądu ekwipunku, jak też samej konstrukcji eksplorowanych przestrzeni. Gra wręcz zalewa użytkownika coraz to nowym i nowym lootem, acz niestety dość wnikliwie należy przyglądać się jego współczynnikiem, rzadko bowiem po samym wyglądzie rozpoznamy, iż mamy do czynienia z prawdziwie epickim przedmiotem (przy założeniu tożsamości podświetlenia).
Z kolei poziomy majÄ… dość sztampowÄ…, wrÄ™cz linearnÄ… strukturÄ™, trudno siÄ™ w nich w jakikolwiek sposób zgubić, z reguÅ‚y do celu prowadzi jedna, maksymalnie dwie różne drogi, możemy wiÄ™c zapomnieć o jakimkolwiek urozmaiceniu rozgrywki w postaci chociażby przekradniÄ™cia siÄ™ za plecami niemilców – każdorazowo drogÄ™ musimy sobie w ten czy inny sposób wyrÄ…bać. Produkcji tej przydaÅ‚by siÄ™ generator losowoÅ›ci o stopniu zaawansowania wÅ‚aÅ›ciwym dla leciwego
Diablo II (tak, mam na myÅ›li „dwójkÄ™”).
W okresie okoÅ‚opremierowym gracze masowo narzekali na zabugowanie tytuÅ‚u, nie byÅ‚y w stanie mu sprostać dość skromne serwery (albo inaczej – autorom nie przyszÅ‚o do gÅ‚owy, że ich tytuÅ‚ może siÄ™ spotkać z tak wielkÄ… popularnoÅ›ciÄ…), ale szereg tych utyskiwaÅ„ na dzieÅ„ dzisiejszy jest nieaktualnych. Wyraźnie widać, że autorzy zaplanowali rzeczonÄ… pozycjÄ™ nawet nie na miesiÄ…ca, co lata rozwoju, oferujÄ…c wysoce satysfakcjonujÄ…cy tryb endgame (przywodzÄ…cy po części na myÅ›l wÅ‚asnÄ… rezydencjÄ™ z drugiego
Baldura, zawieszając fabułę ordynarnym cliffhangerem, obiecując jednak (bezpłatny) ciąg dalszy.
|
|
|
Z dedykacją dla osób dopatrujących się w grach źródeł wszelkiego zła
|
OdrÄ™bny akapit należy siÄ™ oprawie – jest bajecznie kolorowo, ale też i estetycznie, tak iż feeria barw nie wywoÅ‚uje u użytkownika odruchów refluksyjnych. I jakkolwiek momentami można pokrÄ™cić nosem nad nie-hiperrealistycznymi animacjami, to co chwilÄ™ aż siÄ™ pragnie wykonać zrzut ekranu – co z uwagi na tempo rozgrywki z reguÅ‚y stanowi fatalnÄ… decyzjÄ™.
Wolcen: Lords of Mayhem to wbrew utyskiwaniom i debiutanckiemu charakterowi produkt wysoce zaawansowany, mający wszelki potencjał, by stać się hitem sprzedażowym roku. Jego wady trudno uznać za autentycznie poważne, zaś ogrom frajdy, który tytuł ten jest zdolny dostarczyć, nie tylko je rekompensuje, co pozwala niemal zupełnie o nich zapomnieć.
Metryczka
| Grafika |
85% |
| Muzyka |
75% |
| Grywalność |
90% |
|
|
Ocena końcowa |
80% |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
+ / -
Wymagania systemowe
|
Intel Core i7-4770S 3.1 GHz / AMD FX-8320 3.5 GHz, 16 GB RAM, karta grafiki 6 GB GeForce GTX 1060 / 8 GB Radeon RX 570 lub lepsza, 18 GB HDD, Windows 7(SP1)/8.1/10 64-bit
|
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|