Studio Dontnod Entertainment zwykło kojarzyć się z jednym tytułem, a mianowicie Life is Strange. Kolejne produkcje wspomnianych deweloperów już nie wywołały takiego oddźwięku ani nie spotkały się z porównywalnym uznaniem – wbrew pozorom nie jest łatwo wejść do kolejnej rzeki. Co nie oznacza, że nie należy próbować. Choć aby?
Akcja gry – jak zwykle w przypadku przygodówek odwołujących się do marki
Life is Strange – rozgrywa się w niezwykle malowniczym zakątku prowincjonalnej Ameryki, tym razem w Wirginii Zachodniej. Ani przez moment nie mamy jednak wątpliwości, iż mowa o Stanach, „Hameryka” co i rusz wygląda bowiem z każdego kąta.
Główny bohater wraca niejako do swego matecznika, lecz okoliczności ku temu są niespecjalne – mianowicie jest to powrót tylko chwilowy, związany ze śmiercią, a więc i pogrzebem dawnego kumpla. Szybko również uświadamiamy sobie, że nie będą tu na nas czekać tylko otwarte ramiona i fanfary, albowiem okoliczności naszego wybycia bynajmniej nie były dobrowolne – jako rasowy dziennikarz śledczy odsłoniliśmy prawdę o aferzystach z pobliskiej kopalni, co pociągnęło za sobą skutek w postaci jej zamknięcia, a w konsekwencji i utraty pracy przez wielu członków lokalnej społeczności. Niby mieliśmy rację, lecz wiele osób jest skłonnych nam dać po pysku. Jak się jednak okazuje, trefna kopalnia nie była ostatnim smrodkiem skrywającym się pod powierzchnią codzienności, a śmierć naszego przyjaciela wcale nie była oczywistością.
Seria
Life is Strange przyzwyczaiła graczy do ponadnormalnych zdolności jej głównych bohaterów i podobnie rzecz się ma z naszym Samem Higgsem. Choć – czy za niezwykły talent można uznać właściwości, które niektórzy uznaliby za typowy przejaw czy to schizofrenii, czy to swego rodzaju autyzmem? Cały czas towarzyszy nam bowiem „niewidoczny przyjaciel”, detale teraźniejszości zaś przechowujemy z fotograficzną dokładnością w pałacu pamięci. Nie da się ukryć, że manipulacja czasem była bardziej fascynująca.
|
|
|
Większa część gry polega na prowadzeniu rozmów
|
Pod względem mechanik omawiana gra nie oferuje właściwie żadnych nowalijek, osoby zaznajomione z cyklem
LiS bądź przygodówkami
Telltale będą się czuły niczym ryba w wodzie. Będzie to jednak stawik dość mętnawy i porosły rzęsą, konwencja bowiem zdaje się wyczerpywać, a jedyne dlań uzasadnienie mogłaby stanowić „po prostu” wciągająca i fascynująca historia, tymczasem tejże w
Twin Mirror brak. Wątki potrafią poruszyć, lecz nie da się ukryć, że one dość przewidywalne, jak też sztampowe.
Nie zachwyca – choć też i nie obrzydza – również oprawa omawianego tytułu. Jest przyjemnie kolorowo, muzyczka przyjemnie plumka w tle, aż chciałoby się przywołać „czarnobylską” frazę „not great, not terrible”.
|
|
|
Elementy fantastyczne nie są specjalnie niezwykłe
|
Twin Mirror mogło stanowić dla
Dontnod Entertainment próbę nowego otwarcia z wykorzystaniem już znanych i dopracowanych narzędzi, lecz niestety bardziej przeistacza się w psią pogoń za własnym ogonem. Nietrudno o wrażenie, iż tytuł ten powstał bardziej z deweloperskiego obowiązku niźli artystycznej pasji.
Metryczka
| Grafika |
70% |
| Muzyka |
70% |
| Grywalność |
50% |
|
|
Ocena końcowa |
60% |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
+ / -
Wymagania systemowe
|
Intel Core i3-6100 3.7 GHz / AMD Athlon X4 845 3.5 GHz, 8 GB RAM, karta grafiki 4 GB GeForce GTX 1050 / Radeon RX 560 lub lepsza, 30 GB HDD, Windows 10 64-bit
|
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|