Wyszukiwarka
Logowanie
   Pamiętaj mnie
Hostujemy strony o grach
Gry Strategiczne


Polecane strony
Gry logiczne


.

The Last Case of John Morley

The Last Case of John Morley

Informacje o grze

dots Nazwa gry: The Last Case of John Morley
dots Gatunek: przygodówka
dots Producent: Indigo Studios - Interactive Stories
dots Cena: 39,99PLN
dots Recenzent: „MG-MAT”
dots Ocena: 60%
The Last Case of John Morley


Uwielbiam klimat noir i gry traktujące o wcielaniu się w detektywa. Moja detektywistyczna żyłka, zaczęła kiełkować w podświadomości jeszcze w czasach dzieciństwa, kiedy rodzice zaczytywali się w czasopismo „Detektyw”. Podkradałem wtedy czasami jakiś numer i sam wyobrażałem sobie, że prowadzę śledztwo w tajemniczych sprawach tam opisywanych. Pierwszą grą, która sprawiła, że poczułem klimat bycia detektywem był Jack Orlando. Potem poszło już z górki i takich gier było całkiem sporo. Wcielanie się w detektywa, który jest spłukany i siedzi nad pustym biurkiem z butelką whisky, aż tu nagle trafia mu się najlepiej ładna klientka, to w pewnym sensie standard gatunkowy. Nie zdziwiło mnie więc, że widząc grę o detektywie w klimatach noir, na myśl o jej ograniu, ślinka pociekła mi po mojej nieogolonej brodzie, a ręka sama sięgnęła po whisky i kapelusz. The Last Case of John Morley zaczyna się klasycznie, spłukany detektyw, tajemnicza klientka (niestety nie jest ładna, ale to szczegół:)) i sprawa z przed dwudziestu lat. Zakasałem więc rękawy w płaszczu, poprawiłem kapelusz i wziąłem się za śledztwo.

The Last Case of John Morley 131426,1


Absurd, goni absurd...


Z tym klasycznym początkiem, to trochę przesadziłem, bo najpierw przyjdzie wyrwać nam się z koszmaru, ale później bierzemy się do dzieła i... Może powiem tak, wyobraźmy sobie na chwilę, że w realnym życiu jestem detektywem. Otrzymuję sprawę z przed 20 lat, którą policja rzekomo porzuciła, przypisując morderstwo grasującym w tym samym czasie złodziejaszkom. Gdybym wszedł do tej rezydencji i zobaczył, że na filiżance nadal jest dwudziestoletnia szminka, a krew na fontannie nadal jest tak wyraźna, jakby wszystko działo się wczoraj, to zwyczajnie bym wyszedł. Pomyślałbym, że ktoś sobie ze mnie robi zwyczajnie jaja. Powiem więcej, mordercę zidentyfikowałem szybciej, niż ukończyłem pierwszą lokację, więc albo śledztwo wcześniej prowadził idiota, albo ktoś niezbyt umie prowadzić narrację w takich grach. Jakby tego było wam mało, to co powiecie na taki absurd, że nasz detektyw wyobraża sobie scenę zbrodni, a następnie na podstawie fikcyjnych rozmów, które sam wymyślił, opiera swoje wnioski? Albo mamy do czynienia z jakimś para detektywem, albo znowu ktoś nie odrobił lekcji. Twórcy ewidentnie inspirowali się w tym przypadku grami od Frogwares, którzy tworzą serię o Sherlocku Holmesie, tyle że Sherlock najpierw zbiera dowody, a następnie wyobraża sobie scenę zbrodni na bazie tychże oraz zeznań świadków, notatek itp. i nigdy, nie dopowiada sobie rozmów, chyba że te wynikają jasno z zebranych dowodów. Tymczasem nasz John Morley wyobraża sobie nie tylko hipotetyczną scenę, ale też dokładny przebieg rozmowy co do słowa, na podstawie czego później wnioskuje i te fikcyjne rozmowy przytacza jako dowód w sprawie! Malo tego, rezydencja wygląda tak, jakby mieszkańcy wyprowadzili się z niej już tej samej nocy, kiedy było morderstwo. Nic nie jest tknięte, wszystko leży ułożone dokładnie tak, jak 20 lat temu! Policja pewnie zrobiła tylko zdjęcie drzwi frontowych i stwierdziła, że nie ma po co tam włazić, bo to na pewno sprawka złodziei. Otóż drodzy autorzy, coś wam powiem, nawet policja nie jest tak głupia, chociaż z tym bywa różnie. Zakładając nawet, że kilkanaście osób opuściło rezydencję jeszcze tej samej nocy, a posterunkowy olał sprawę, to upływ czasu też powinien zrobić swoje, ale widać i on stwierdził, że poczeka na detektywa, bo nie wiem...nie wypada zakłócać miejsca zbrodni? Zostawmy już tę nieszczęsną rezydencję i idźmy dalej. Druga część śledztwa dzieje się w innym miejscu, ale nie powiem gdzie, aby nie spoilerować. Tutaj jest dużo lepiej, chociaż nadal wnioskowanie na bazie fikcyjnych rozmów, to standard. Mimo wszystko jest lepiej, a aby nie było, że cały czas się czepiam logiki i jej konsekwencji, to pochwalę zagadki, które są przyjemne. Dość łatwe i czasami odrobinę absurdalne, ale przyjemne i przy tym pozostańmy (chociaż wytłumaczenie w notatce na temat lokalizacji jednej z dźwigni, mnie rozbawiło nieomal do łez:)). Ostatecznie śledztwo kończy się ciekawym zwrotem akcji, który może was zaskoczyć. Twórcy mieli naprawdę solidne fundamenty pod dobrą grę i gdyby tylko umieli wdrożyć tę historię w odpowiedni sposób, to mógłby być hicior.

The Last Case of John Morley 131426,2


O dwóch takich...

Na usprawiedliwienie można dodać, że grę tworzy studio złożone z dwóch osób, wśród których jak widać zabrakło dobrego scenarzysty. Są za to nieźli graficy, chociaż gra wygląda lepiej na screenach, niż w rzeczywistości. Nie rozumiem też decyzji o pozbawieniu nas latarni w drugim etapie, przez co większość czasu błąkamy się w półmroku. Może to celowy zabieg, aby ukryć niedoskonałości? W każdym razie graficznie oraz dźwiękowo nie jest źle. Może to nie jest poziom gier AA, ale do dobrej zabawy wystarczy o ile nie oczekujecie wodotrysków. Fajnie też brzmi dubbing, który z wszystkiego chyba wypadł najlepiej i zwłaszcza główny bohater daje radę, ale i inni aktorzy są niczego sobie. Błędów prawie nie ma, ale raz zablokowałem się pomiędzy zawalonym sufitem i musiałem restartować grę, a że gra nie obsługuje zapisu w dowolnym momencie, to utraciłem około 30 minut postępu. Także nie wciskajcie się na siłę tam, gdzie was gra nie wpuszcza:). Brakuje też dziennika, co powoduje, że trzeba zapisywać kluczowe hasła itp. gdzieś na kartce, bo zamiast dziennika mamy tylko lakoniczne opisy postaci i postępy w śledztwie, które nic nie wnoszą. Myślę, że solidny dziennik w grze o detektywie, to podstawa, a tutaj tego zabrakło. Gra zapomina też w samouczku podać przypisanych domyślnie klawiszy, a tłumaczenie na nasz rodzimy język jest tylko znośne, ale nie tragiczne.

The Last Case of John Morley 131426,3


Wnioski ze śledztwa

Niestety mocne błędy narracyjne powodują, że gra szybko wytrąciła mnie z klimatu noir i zamieniła się w komedię próbującą udawać poważną grę detektywistyczną. Śmiech odrobinę ustępuje w drugim rozdziale, a zakończenie jest całkiem fajne i mimo tych wszystkich absurdów gra się przyjemnie. Czy zatem polecam tę grę? Jeśli nie masz pod ręką innych gier detektywistycznych, to czemu nie? Biorąc pod uwagę, że to pierwsza produkcja tych twórców, a gra nie jest długa i nie męczy, to na dobrej przecenie polecam.

Metryczka
Grafika 65%
Muzyka 70%
Grywalność 55%


Ocena końcowa
60%


10 20 30 40 50 60 70 80 90 100
10 20 30 40 50 60 70 80 90 100
+ / -
PLUSY
dots dubbing
dots fundamenty historii i zakończenie
MINUSY
dots ciemno wszędzie
dots festiwal absurdów
dots brak dziennika
dots klimat noir pryska po pierwszej salwie śmiechu
dots brak zapisu w dowolnym momencie
Wymagania systemowe
Procesor Intel Core i5 /AMD FX-6300, karta graficzna NVIDIA GeForce 8600/GT lub ATI Raedon HD 2600 XT, 6 GB RAM, 30 GB HDD, Windows 7



„MG-MAT”
Autor: MG-MAT


Przedyskutuj artykuł na forum

Ustaw Sztab jako strone startowa O serwisie Napisz do nas Praca Reklama Polityka prywatnosci
Copyright (c) 2001-2013 Sztab VVeteranow