JapoÅ„skie niezależne studio Team Ladybug ma prosty przepis na grÄ™ – wystarczy jakaÅ› licencja, a potem można zrobić platformówkÄ™ 2D albo wrÄ™cz metroidvaniÄ™. WykorzystujÄ…c Mogura Engine zespół byÅ‚ w stanie przygotować kilka najwyraźniej caÅ‚kiem przyjemnych tytułów. Od anime „Kono Subarashii Sekai ni Shukufuku o!” (znanego pod skrótowÄ… nazwÄ… jako KonoSuba), aż po seriÄ™ Shin Megami Tensei – studio wydaje siÄ™ być w stanie przystosować do swojej ulubionej formuÅ‚y praktycznie cokolwiek. Tym razem zaÅ› padÅ‚o na „Record of Lodoss War” – seriÄ™ książek high fantasy autorstwa Ryu Mizuno. Choć w Polsce raczej nieznana, ta stara seria doczekaÅ‚a siÄ™ różnorakich adaptacji w postaci mang, anime, sÅ‚uchowisk a także oczywiÅ›cie gier. Innymi sÅ‚owy, to kawaÅ‚ dobrego materiaÅ‚u na kolejne podejÅ›cie do stworzenia gry.
Wydarzenia z
Record of Lodoss War: Deedlit in Wonder Labyrinth mają miejsce przed najnowszą odsłoną cyklu książkowego o podtytule
Diadem of the Covenant. Obejmujemy pieczę nad znaną z poprzednich książek elfką wysokiego rodu o imieniu Deedlit. Budzi się ona w tytułowym Labiryncie, osamotniona i zdezorientowana. Usiłując dociec jak znalazła się w tym tajemniczym miejscu zaczyna z naszą pomocą mozolnie przedzierać się przez poplątane korytarze, spotykając swoich dawnych towarzyszy podróży oraz największych wrogów.
W kwestii wstępu nie ma jak widać za wiele do napisania. Jest on dość nagły, gra po intrze składającym się z kilku linijek tekstu wyrzuca z siebie kilka plansz wyjaśniających sterowanie i oddaje nam wolną rękę w kwestii eksploracji. Choć doceniam przejście do konkretów, to nie mogę się oprzeć wrażeniu, że tytuł oparty na słynnych książkach zasługuje na nieco bardziej spektakularny (a przynajmniej treściwy) wstęp. Podobny problem pojawia się też przy zakończeniu. Historia w każdym razie jest tutaj raczej pretekstem do walki i eksploracji niż główną siłą przyciągania gry. Widząc wcześniej metroidvanie z bardziej rozbudowaną historią i ciekawym lore mogę tylko powiedzieć, iż szkoda że w
Deedlit in Wonders Labyrinth potraktowaÅ‚o swojÄ… wÅ‚asnÄ… tematykÄ™ nieco po macoszemu, niczym skórkÄ™ dla… klona gry
Castlevania: Symphony of the Night.
Przy mechanikach nie ma za wielu odkrywczych rozwiÄ…zaÅ„, z jednym maÅ‚ym odÅ›wieżeniem jako wyjÄ…tkiem (ale o tym później). Zdobywamy doÅ›wiadczenie i awansujemy na kolejne poziomy co zwiÄ™ksza naszÄ… siłę. W przypadku oręża mamy do wyboru broÅ„ białą, Å‚uk i magiÄ™. BroÅ„ biaÅ‚a i Å‚uki mogÄ… zostać znalezione bÄ…dź kupione, opisujÄ… je dwie statystyki – szybkość i siÅ‚a. Niektóre bronie mogÄ… mieć dodatkowy efekt jak przypisany żywioÅ‚ lub nakierowywanie pocisków na wroga. Mamy możliwość zadawania ciosów broniÄ… białą którÄ… aktualnie dzierżymy w oÅ›miu kierunkach, zaÅ› w przypadku Å‚uku możemy celować nieco dokÅ‚adniej, co przydaje siÄ™ do usuwania z drogi przeszkód i używania możliwoÅ›ci rykoszetowania strzaÅ‚. Magia jest dodatkowÄ… akcjÄ… zgrupowanÄ… razem z przedmiotami leczÄ…cymi. Możemy w każdej chwili zmienić przypisany do klawisza czar/przedmiot, przytrzymujÄ…c go i przewijajÄ…c listÄ™ gdy gra zostaje dla nas spauzowana.
Wydawałoby się że to najważniejsze podstawy, podebrane od innych metroidvanii, ale
Team Ladybug postanowiÅ‚o dobrać jeszcze jeden element z gier innych gatunków. Mowa tutaj o swoistej „polaryzacji”. Na samiutkim poczÄ…tku rozgrywki znajdujemy dwa duchy – powietrznÄ… Sylf (kolor jasny niebieski) i ognistÄ… SalamandrÄ™ (kolor pomaraÅ„czowy). Sylf nadaje naszym atakom aspekt żywioÅ‚u wiatru i sprawia że takież ataki absorbujemy jako manÄ™, zaÅ› Salamandra dziaÅ‚a podobnie ale z żywioÅ‚em ognia. Duch powietrza pozwala nam dodatkowo lewitować, co przydaje siÄ™ do omijania przeszkód. Możemy natychmiast przełączać siÄ™ miÄ™dzy nimi, co pozwala nam na omijanie kolorowych barier oraz absorbowanie części ataków przeciwników. Jest to mechanika kluczowa nie tylko w eksploracji, ale też w walkach z bossami lub pomniejszymi przeciwnikami którzy chÄ™tnie korzystajÄ… z polaryzowanych ataków lub odpornoÅ›ci. Dodatkowo oba duchy można wzmocnić do trzeciego poziomu poprzez udane ataki, ale każdy oberwany cios kosztuje nas obniżenie poziomu.
Podobnie jak w każdej metroidvanii stopniowo odblokowujemy dodatkowe zdolnoÅ›ci lub klucze które pozwalajÄ… na odkrycie niezbadanych wczeÅ›niej obszarów mapy. Jest to w głównej mierze klasyka taka jak Å›lizg, podwójny skok czy oddychanie pod wodÄ…. Niestety miejsc w których niektóre z nich siÄ™ przydajÄ… potrafi być zaskakujÄ…co maÅ‚o. PrzykÅ‚adowo, oddychanie pod wodÄ… przydaÅ‚o mi siÄ™ o ile dobrze pamiÄ™tam ledwie w dwóch miejscach, z czego jedno byÅ‚o nieobowiÄ…zkowe. WiÄ™kszość sekretów i skrótów jest dla nas zamkniÄ™ta najzwyklejszymi bramami do których musimy znaleźć przycisk. MajÄ… one różne kolory – gdy otworzymy przyciskiem bramÄ™ danego koloru wtedy wszystkie bramy tejże barwy na mapie sÄ… już otwarte. To szczerze powiedziawszy dość smutne rozwiÄ…zanie, zważywszy na to jak piÄ™knie „otwierajÄ… siÄ™” wraz z nowymi zdolnoÅ›ciami nowe obszary w konkurencyjnych metroidvaniach jak np.
Hollow Knight.
Mapa podzielona jest na kilka „biomów” które odsÅ‚aniamy wraz z kolejnymi rozdziaÅ‚ami. RóżniÄ… siÄ™ one oczywiÅ›cie nie tylko wyglÄ…dem i Å›cieżkÄ… dźwiÄ™kowÄ…, ale oczywiÅ›cie też bestiariuszem. Trzeba przyznać, że jest on caÅ‚kiem różnorodny: mamy tutaj zarówno stwory malutkie, ale z gatunku tych które potrafiÄ… napsuć krwi (w tej roli na przykÅ‚ad ondyny i ogniki), oraz caÅ‚kiem mocarne bestie, jak potężne bazyliszki. Bossowie to w wiÄ™kszoÅ›ci postaci kluczowe z cyklu
Record of Lodoss War – poczÄ…wszy od potężnych wojowników i magów, a skoÅ„czywszy na smokach i demonach. Walki sÄ… ciekawe, ale… zaskakujÄ…co Å‚atwe. Gdy już opanujemy przełączanie miedzy duszkami żywiołów niewiele walk jest nam strasznych, a niektóre czary czyniÄ… je wrÄ™cz banalnymi (pozdrowienie dla zaklÄ™cia niewidzialnoÅ›ci). Czasem utrudnieniem w walce (i eksploracji) mogÄ… być jednak sprawiajÄ…ce wrażenie nie do koÅ„ca dobrze osadzonych hitboxy oraz znane z
Castlevanii „odskoki” postaci po oberwaniu. Po otrzymaniu obrażeÅ„ Deedlit odlatuje na dobre kilka metrów w tyÅ‚, nierzadko pakujÄ…c siÄ™ prosto w nastÄ™pnÄ… przeszkodÄ™ lub przeciwnika… To dobry sposób na zaklÄ™ty krÄ…g kiedy próbujemy wstać i natychmiast obrywamy, kiedy skoÅ„czÄ… siÄ™ nam invincibility frames – i tak w kółko.
Obszary które zwiedzamy wyglądają całkiem przyzwoicie. Wiadomym jest, iż skoro mamy do czynienia z labiryntem, to nie uświadczymy zbyt wielu otwartych terenów, ale jest całkiem ok. Mamy lochy, coś co przypomina wnętrza posiadłości i sale balowe, porośnięte pnączami ruiny, zalane lawą jaskinie czy wreszcie zasypane piaskiem grobowce. Wyjątkowo pojemny labirynt, prawda? Mapa funkcjonuje również dość dobrze, każdy biom jest oznaczony kolorem, mamy też oznaczenie naszej pozycji oraz specjalnych pomieszczeń (sklep, punkt zapisu, portal itd.). Mapa nie pokazuje oczywiście tajemnych przejść ukrytych za spękanymi ścianami i choć czasem można wywnioskować na podstawie pustych obszarów mapy, że gdzieś jest coś do znalezienia, to trzeba się mieć na baczności.
Jak w wielu grach z gatunku nie mamy tutaj zapisu w dowolnym momencie, zamiast tego zapisujemy w pomieszczeniach przy odpowiednich statuach. Jako iż mapa, choć nie tak duża, jest dość poplątana, to przydaje się system szybkiej podróży. Niestety miałam czasem wrażenie, iż portale nie były rozmieszczone w do końca przemyślany sposób. Niejednokrotnie aby teleportować się gdzieś trzeba przejść pół strefy od miejsca zapisu do portalu, co zajmuje sporo czasu. Na szczęście miejsca do zapisu są za to rozmieszczone dość dobrze, często też tuż przed walką z bossem.
OdnoÅ›nie ogólnych wrażeÅ„ z grafiki – nie da siÄ™ nie zauważyć pewnych nawiÄ…zaÅ„ do wspomnianego wczeÅ›niej w tym tekÅ›cie
Castlevania: Symphony of the Night. Czołowym przykładem, oprócz sposobu walki z bronią białą, jest to że Deedlit poruszając się zostawia po sobie powidok niczym Alucard. Poza tym w kwestii grafiki trzeba wspomnieć, iż wygląda ona naprawdę ładnie. Zwłaszcza przeciwnicy (w szczególności olbrzymie bestie!) sprawiają świetne wrażenie, co zresztą dobrze widać na załączonych screenshotach. Wszystko jest ponadto bardzo porządnie animowane. Niestety brakuje troszkę jakiś bardziej spektakularnych cutscenek. Zamiast tego mamy linijki tekstu lub dialogi, okraszone niestety dość pospolitą i z lekka niepasującą do atmosfery gry retro czcionką.
Oprawa muzyczna z tego co odsłuchałam plasuje się również gdzieś pomiędzy
Castlevanią a ścieżką dźwiękową z ekranizacji
Record of Lodoss War, więc nie jest źle. Problemem muzyki jednak są dość krótkie utwory, przez co zapętlając się mogą szybko nużyć. Ponadto nie jest ich zbyt wiele. W grze nie uświadczymy też voice actingu, ale to akurat nie musi być dla każdego minus.
PodsumowujÄ…c –
Record of Lodoss War: Deedlit in Wonder Labyrinth to caÅ‚kiem kompetentna, ale też nie do koÅ„ca wyróżniajÄ…ca siÄ™ z tÅ‚umu krótka i Å‚atwa metroidvania. Ma swoje mankamenty, nie do koÅ„ca wykorzystuje materiaÅ‚ źródÅ‚owy ale też nie sprawia wrażenia kompletnie bezdusznego produktu. Retro klimaty, licencja, pomysÅ‚ na wykorzystanie „polaryzacji” niczym w
Ikarudze oraz paradoksalnie krótkość czynią ten tytuł całkiem niezłym, ale nie obowiązkowym.
Metryczka
| Grafika |
75% |
| Muzyka |
60% |
| Grywalność |
70% |
|
|
Ocena końcowa |
70% |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
+ / -
Wymagania systemowe
|
Intel Core 2 Duo 2 GB RAM karta grafiki Intel HD lub lepsza 50 MB HDD Windows 2000/XP/Vista/7/8/10
|
„FaultyGear”
|
| Autor: FaultyGear
|
|
|
|
|