Wyszukiwarka
Logowanie
   Pamiętaj mnie
Hostujemy strony o grach
Gry Strategiczne


Polecane strony
Gry logiczne


.

Just a To the Moon Series Beach Episode

Just a To the Moon Series Beach Episode

Informacje o grze

dots Nazwa gry: Just a To the Moon Series Beach Episode
dots Gatunek: przygodówka
dots Producent: Freebird Games
dots Cena: 30 PLN
dots Recenzent: „Ksiądz Malkavian”
dots Ocena: 85%
Just a To the Moon Series Beach Episode


Lubicie plaże? Bo ja tak w sumie średnio, ale zdaje się, że dla niektórych są synonimem letniego wypoczynku. Mnie się kojarzą z poparzeniami słonecznymi, udarem i bezpardonową walką z innymi przyjezdnymi o kilka metrów zapiaszczonej przestrzeni. No co kto lubi. Seria o korporacji Sigmund - a raczej jej trzonie czyli wiernych pracownikach (no, względnie) - zalicza klasyczny epizod plażowy.

Jeżeli wiecie o czym mowa, to możecie opuścić ten akapit i czytać kolejne, choć będzie mi trochę z tego tytułu przykro. Jeżeli jednak macie alergię na animacje, a w szczególności te japońskiego pochodzenia, to daję wam niepowtarzalną okazję czegoś się dowiedzieć i powiększyć własną siatkę pojęciową o kolejną niemal bezużyteczną wiedzę. Ogólnie: o czym by anime nie było - miewa na etapie tworzenia odcinków epizod... epizodu plażowego. Nie każde i nie zawsze, ale bez problemu znajdziemy przedstawicieli tego trendu wśród popularniejszych serii. Zasadniczo rzecz się ma z tym, że w przerwie od ratowania świata, szukania legendarnych skarbów, innych prób zdjęcia uciążliwej klątwy - czy co tam się głównie w serii dzieje - postacie wybierają się na plażę w celach rekreacyjnych. Jest to jakaś odskocznia od głównego wątku, daje możliwości ukazania protagonistów z odmiennej od codziennej perspektywy. Nierzadko też dziwnym trafem większość postaci pojawia się tam w strojach kąpielowych. Bo pływanie w pełnej zbroi płytowej, pancerzu wspomaganym czy choćby obszernej szacie jest tak średnio logiczne. Tak, zdarza się coś tak absurdalnego w naszej rzeczywistości. Nie pozdrawiam fundamentalistów nakazujących w takim ubiorze uczęszczać na plaże swoim i nie tylko kobietom. Oby kanapki z hummusem oraz kebaby zawsze wam lądowały w wydmach piaskowych wyłącznie pieczywem do góry! Wracając do wątku: tego rodzaju odcinek stał się udziałem serii zapoczątkowanej przez To the Moon. Znacie, prawda...?

Just a To the Moon Series Beach Episode 091033,1


Gdyby jednak nie, to zapraszam do zapoznania się z poprzednimi trzema/czterema częściami serii - w zależności czy chcecie też ruszyć jako drugie A Bird Story, bo ja uważam, że można pominąć. Więc jeżeli nie graliście, to wróćcie do lektury jak już będziecie to mieli za sobą. Bo w temacie nawiązań do poprzednich części obecna gra jeńców nie bierze: raz że gramy tu główną bohaterką poprzednich kilku części i występuje tu wiele kluczowych postaci; dwa że bez świadomości czym zajmuje się Sigmund możemy napotkać problemy ze zrozumieniem części kwestii dialogowych i wydarzeń. Cóż, nie zaczyna się oglądać serialu od piątego sezonu i czytania książki od piątego tomu. Po prostu nie.

Czyli mamy epizod plażowy serii znanej z poniewierania serc ludzi w nią grających. Czy będzie tu można podziwiać kobiecy powab i gust w doborze najbardziej skąpego stroju? Hm, ale wiecie, to gra robiona w RPG Makerze, więc odpowiedź zdaje się wręcz narzucać sama. No dobra, to co mamy? Otóż całkiem sporo opcji aktywnego wypoczynku. Znaczy nie my, tylko postacie którymi gramy. Ich łaskawy pracodawca sponsoruje im aż jeden dzień wypoczynku w ekskluzywnych warunkach. Ja pierniczę, miałem dobre zdanie o tej korporacji, a tu taki typowy kapitalistyczny wyzysk pod pozorem łaski. Jeden dzień wypoczynku? Przecież to nawet wyspać się nie idzie, a co dopiero odpocząć! Nie polecam firmy, 1/10. Niemniej protagoniści dają jakoś radę. Wylot samolotem, zabukowanie się w hotelu, a potem cały dzień atrakcji, yay!

Just a To the Moon Series Beach Episode 091033,2


I tu zaczyna się nasza rola, bo możemy skorzystać z czterech różnych lokacji w odmiennych warunkach pogodowych. O kolejności decydujemy sami. Część zabawy objawia nam się w postaci mini-gierek, bywa że są one też immanentnym elementem fabuły. Wymagają one odrobiny zręczności, ale pocieszające jest to, że dalsza fabuła od nich nie zależy. Co jest podwójną zaletą, bo, cóż, sterowanie w nich jest lekko drewniane. Idzie przywyknąć, ale nadal - nie chciałbym utknąć w jakimś momencie gry przez coś takiego. Całość jest doprawiona charakterystycznymi dla serii rozluźniającymi dialogami o błahostkach z elementami drugiego dna oraz komediowym sznytem licznych scen. Sielankowy i zabawowy nastrój niemal przelewa się nam przez ekran. Jednakże...

Nawet średnio czujne oko w spółce z uchem wychwyci (o dziwo, bez współudziału dłoni!), że beztroska jest jakby fasadą. Silnie utrzymywaną, ale subtelnie naruszaną... w taki czy inny sposób. Znacie serię, wyłapiecie o co chodzi. Bo te naruszenia są nie do końca delikatne i zakamuflowane przecież. To oraz ostatnie sceny uświadamiają nas, że nadal gramy w tytuł jednej z bardziej druzgocących emocjonalnie serii. Tu smutek dopadnie nas dosłownie w ostatnich scenach - gdy fragmenty pozornie bez znaczenia powracają jako składowa większej całości pod koniec, tym samym nadając temu integracyjnemu wyjazdowi melancholijny wydźwięk. Może nie trafi nas jak w poprzednich odsłonach serii, ale nadal możecie napotkać chwilowe problemy z przełykaniem czy inne podobne objawy fizjologiczne. I ja już wiem, że nastrój kolejnej części będzie raczej posępny z szansą na słodko-gorzkość. Ale tak tylko przewiduję. Czas pokaże.

Just a To the Moon Series Beach Episode 091033,3


Warstwa dźwiękowa jest na równie dobrym poziomie, co w poprzednich częściach - mało to zaskakujące, bo wiele utworów ma tu swój comeback. Dodano też kilka nowych i też miło łechcą bębenki uszne.

Trudność uzyskania jednego osiągnięcia jest symboliczna. Dotarcie do napisów końcowych jest zwyczajowo nagradzane kompletem. Bez spinania się z pomniejszymi gierkami, zwykłe obcowanie z fabułą wystarczy.

Cena jest umiarkowana - porównywalna do biletu na film w kinie (bez przekąsek!), acz tu mamy więcej interakcji, choć ktoś złośliwy mógłby rzec, że tylko odrobinę więcej. Gdyby okazało się, że to miałby być nasz pierwszy kontakt z tytułem, to... polecam dodać jej nieco ponad trzykrotność i kupić całą paczkę wydaną z okazji dziesięciolecia serii, aby nadgonić zaległości. Bez tego granie w to jest mniej satysfakcjonujące. Niewiedza będzie nam dokuczać w co drugiej rozmowie czy napotkanej postaci. Gra jest przede wszystkim wydana z myślą o miłośnikach serii i dostaliśmy coś stanowiącego solidny wstęp do kolejnej części. Mamy na co czekać. A do tego momentu warto pilnować czy w domu nadal są opakowania chusteczek.

Osoby, które grałyby w tę grę:

  • Pedro Calderón de la Barca
  • Lilly Wachowski
  • Lana Wachowski

    Osoby, które nie grałyby w tę grę:

  • Arystoteles
  • August Comte
  • Henry Ford

    Metryczka
    Grafika 80%
    Muzyka 90%
    Grywalność 80%


    Ocena końcowa
    85%


    10 20 30 40 50 60 70 80 90 100
    10 20 30 40 50 60 70 80 90 100
    + / -
    PLUSY
    dots lekki humor
    dots urocze postacie
    dots pomniejsze gry
    dots emocjonalna końcówka
    MINUSY
    dots toporność sterowania w gierkach
    dots konieczna znajomość poprzednich odsłon
    dots krótka, bo na jeden wieczór
    Wymagania systemowe
    Procesor Intel Pentium III 800 MHz+, 1 GB RAM, 500 MB HDD (autorzy zresztą twierdzą, że wystarczy konfiguracja ziemniaka)



    „Ksiądz Malkavian”
    E-mail autora: marcinkrzyskow(at)gmail.com
  • Autor: Ksiądz Malkavian


    Przedyskutuj artykuł na forum

    Ustaw Sztab jako strone startowa O serwisie Napisz do nas Praca Reklama Polityka prywatnosci
    Copyright (c) 2001-2013 Sztab VVeteranow