Pod Grunwaldem ginie jeden z rycerzy zakonnych — syn polskiego króla. Umiera, ale żyć i ginąć bÄ™dzie jeszcze wielokrotnie. Åšmierć to dopiero poczÄ…tek Wiecznego Grunwaldu.
Wszystko zaczyna siÄ™ od gwaÅ‚tu króla Kazimierza na czternastoletniej córce norymberskiego kupca. Gdy królewski bÄ™kart przychodzi na Å›wiat, jego ojciec już nie żyje. Paszko zamieszkuje w domu publicznym, do którego trafia jego matka. Kiedy również ona umiera, chÅ‚opiec za caÅ‚y majÄ…tek ma maÅ‚y nóż, który już ubrudziÅ‚ krwiÄ…, i chustÄ™ z królewskim „K” — jedyny symbol swojego pochodzenia. Wyrusza w drogÄ™, która zaprowadzi go na pola grunwaldzkie. A wszystko, by dowiedzieć siÄ™, kim jest: „bastertem królewskim” czy „kurwim synem”? Rycerzem czy mordercÄ…? Polakiem czy Niemcem? NieszczÄ™snym indywidualistÄ… czy pospolitÄ… zabawkÄ… w rÄ™kach historii?
Są książki, których lektura stanowi twardy orzech do zgryzienia, mimo że w żadnym razie nie można ich określić mianem banalnego grafomaństwa. Niekoniecznie muszą one jednak stanowić efekt jakichkolwiek eksperymentów w zakresie warsztatu literackiego, a ich fabuła może się jawić jako całkiem spójna i intrygująca. Niewątpliwie przykładem dzieł tego rodzaju jest
„Wieczny Grunwald”.
Pierwsze rozdziały przedmiotowej pozycji sugerują, iż czytelnik będzie miał do czynienia z książką historyczną, o języku mocno stylizowanym na epokę (jakkolwiek stanowiącym w tym zakresie pewne popuszczenie wodzów fantazji, czemu jednak trudno się dziwić, warto bowiem pamiętać, iż to samo cechuje mowę bohaterów Sienkiewiczowskich
„Krzyżaków”). Czytelnik jednakże szybko sobie uÅ›wiadamia, że czeka go mniej banalna podróż przez czasy i dzieje, zaÅ› archaizowany jÄ™zyk nie stanowi dlaÅ„ wiÄ™kszej przeszkody.
Pewnego rodzaju zwornikiem całości jest przestrzeń, albo jeszcze bardziej umowna problematyka relacji polsko-niemieckich na przestrzeni dziejów. Jakkolwiek akcja książki potrafi się rozgrywać chociażby w wąwozach Kaukazu bądź we Francji, tym niemniej zawsze dotyczy ona bohaterów niemieckiej tudzież polskiej (najczęściej obu) proweniencji.
„Wieczny Grunwald” to jednak nade wszystko książka niestroniÄ…ca od brudu, bÅ‚ota, krwi i innych wydzielin ludzkiego ciaÅ‚a, której lektura nÄ™ci, lecz zarazem dostarcza czytelnikowi ulgi w chwili zaprzestania. WÄ…tpliwe, by po jej lekturze można byÅ‚o stwierdzić, że jest siÄ™ lepszym bÄ…dź mÄ…drzejszym czÅ‚owiekiem.
Przedmiotowa książka niewątpliwie stanowi dość osobiste dzieło, będąc projekcją napięć targających autorem. Problematyczne jest jednak, czy jej tematyka aby w oczach zdecydowanej większości czytelników spotka się ze zrozumieniem, czy też przeciwnie, ci skłonni będą ją posądzać o przebrzmiałość.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|