Robert M. Wegner nie pozwolił długo czekać na drugą część swego cyklu opowiadań, których akcja rozgrywała się na pograniczu (czy też raczej pograniczach) fantastycznego Imperium Meekhańskiego. Choć właściwie należałoby raczej powiedzieć, że nie pozwolił czekać czytelnikom na weryfikację miary swego talentu, zdolności do powtarzalności, utrzymywania poprzeczki nieodmiennie wysoko zawieszonej.
Zgodnie z tytułem akcja książki, wzorem
„Północy–PoÅ‚udnia” jest podzielona na dwa odrÄ™bne wÄ…tki, osadzone na kolejnych dwóch najdalej wysuniÄ™tych krajach wspomnianego paÅ„stwa. Choć… cóż, to nie do koÅ„ca prawda, fabuÅ‚a drugiego z nich,
„Zachodu” rozgrywa siÄ™ na obszarze, który już wypadÅ‚ spod kurateli (jest to bliższe prawdy od stwierdzenia, że siÄ™ spod takowej uwolniÅ‚) Meekhanu, co zresztÄ… wcale nie byÅ‚o konieczne dla spójnoÅ›ci opowiadanej historii, a na czym jednak nieco traci zwartość konstrukcji.
Wschód wedle
Wegnera to rozciÄ…gajÄ…ce siÄ™ po horyzont i daleko dalej stepy, jakkolwiek może nie zupeÅ‚nie jednolite, jak nie przymierzajÄ…c na amerykaÅ„skim Åšrodkowym Zachodzie, bliżej im bardziej do Åšrodkowej Azji. ZresztÄ… ludy zamieszkujÄ…ce te obszary, ich tradycje i styl życia wskazujÄ…, że skojarzenie te bliskie byÅ‚o również autorowi – porównania do Mongołów aż same siÄ™ wysuwajÄ… na pierwszy plan.
Z kolei Zachód to nietypowy rodzaj terytorium granicznego, bo opierającego się o morze. Jakkolwiek więc linie graniczne zdawałby się wyznaczać brzeg, to w istocie jest zupełnie odwrotnie, przebieg tych ostatnich jest czymś trudno uchwytnym i nieustannie zmiennym, wraz z przemieszczającymi się statkami i okrętami oraz strefami wpływów. Czytelnikowi jednak nie grozi nabawienie się choroby morskiej, zasiedzi się on bowiem w mieście portowym i te wszystkie morskie zmagania będzie śledził z perspektywy szczura lądowego.
Obie części recenzowanej pozycji różni także czasookres zdarzeÅ„ – o ile w przypadku
„Wschodu” te ostatnie rozgrywajÄ… siÄ™ na przestrzeni, jak siÄ™ zdaje niżej podpisanego, raczej miesiÄ™cy, o tyle w przypadku
„Zachodu” wÅ‚aÅ›ciwa jest perspektywa lat, choć ich ilość sprowadza siÄ™ do jednocyfrowej sumy.
Co jednak istotne, wyraźnie widać, że poszczególne wątki wzajemnie się zadzierzgują,
„Wschód” łączy siÄ™ z
„PółnocÄ…”, „Zachód” zaÅ› z
„PoÅ‚udniem” (przy czym zaznaczyć należy, iż znajomość poprzedniej odsÅ‚ony serii nie jest – póki co – konieczna) i chyba jednak nie zasÅ‚użę na miano współczesnego Einsteina wyrażajÄ…c podejrzenie, że w trzeciej części cyklu dojdzie do połączenia tych par.
„OpowieÅ›ci z meekhaÅ„skiego pogranicza. Wschód–Zachód” zachowaÅ‚y klimat poprzedniczki, ustrzegÅ‚szy siÄ™ od kilku sÅ‚aboÅ›ci literackiego debiutu
Wegnera. OdpowiadajÄ…c wiÄ™c na pytanie zadane na wstÄ™pie (choć bez znaku zapytania) uważam, iż autor udowodniÅ‚, że poprzednia odsÅ‚ona cyklu byÅ‚a przejawem „fuksa debiutanta”, a on sam rozwija siÄ™ jako pisarz.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|