KiedyÅ› rozmawiajÄ…c z pewnym Amerykaninem, zadaÅ‚em mu pytanie, z czym kojarzy mu siÄ™ Polska. OdpowiedziaÅ‚ mi bez chwili wachania: „wi and dablju”. WidzÄ…c wyraz mojej twarzy zaÅ›miaÅ‚ siÄ™ serdecznie i natychmiast owy enigmatyczny skrót rozwinÄ…Å‚: „vodka and witcher”. Cóż… nie da siÄ™ ukryć, iż poorana bliznami twarz Geralta z Rivii jest za granicÄ… znacznie lepiej rozpoznawalna niż dajmy na to wÄ…sate oblicze jaÅ›nie nam panujÄ…cego Bronka z Budy Ruskiej. Komu taki „sukces narodowy” zawdziÄ™czamy, nie ma sensu siÄ™ rozpisywać, bo ani to na temat, ani nie ma tu na to miejsca.
Za oceanem rozgłos zabójcy potworów przyniosło medium elektroniczne (choć książki na jankeski również przetłumaczono), jednak już o wiele wcześniej perypetie białowłosego wojownika znalazły uznanie na zagranicznym rynku. Geralt swym mieczem podbił gusta czytelników w drugim znaczącym mocarstwie: ZSRR. Ba, nawet jego rozpad nie spowodował zmniejszenia zainteresowania wiedźminem i
Sapkowski był (czy wciąż jest, nie wiem) w Rosji i na Ukrainie najchętniej czytanym pisarzem zagranicznym. Ilość występujących tam fan-klubów, a także napisanych opowiadań inspirowanych światem
„Sagi” jest zdecydowanie wyższa niż w naszym nadwiÅ›laÅ„skim kraju.
Nic zatem dziwnego, że część z nich odnalazła swoje miejsce w wydanej przez wydawnictwo
Solaris antologii opowiadań mających być hołdem dla łódzkiego mistrza fantastyki (choć jeśli już ktoś składa tutaj hołd, to raczej jest to samo wydawnictwo niż nasi wschodni sąsiedzi, ale to tylko moja złośliwa uwaga).
Jeśli jednak ktoś spodziewa się opowiadań wypełniających fabułę sagi, ten nie powinien sięgać po tę książkę, gdyż po prostu się zawiedzie. Tym bardziej, że w tych nielicznych, które na siłę można do nich przypisać (przy czym siła ta musiałaby naprawdę góry przenosić), głównym bohaterem jest Jaskier, nie Geralt.
Bard gra główne skrzypce (główną lutnię?) w
„Balladzie o smoku”, przyjemnej i okraszonej dużą dawkÄ… humoru opowiastce o smykaÅ‚ce do interesów mieszkaÅ„ców pewnego miasta. Równie Å›mieszny, lecz nie pozbawiony gorzkiej ironii wyraźnie zaczerpniÄ™tej z
Sapkowskiego jest
„Jednooki Orfeusz”, gdzie autor w ciekawy sposób rozbudowaÅ‚ znanÄ… legendÄ™ o czarodziejskim flecie.
„Lutnia, i to wszystko” uzupeÅ‚nia wÄ…tek wspomniany w sadze (albo w którymÅ› opowiadaniu, sprawdźcie sami), mianowicie o zarazie, w wyniku której umiera Essi Daven, zwana Oczkiem. Jest to mój osobisty faworyt antologii.
Nie ma jednak róży bez kolców, do których można zaliczyć
„WesoÅ‚ego, niewinnego i bez serca”. Wariacja na temat
„Piotrusia Pana” i odarcie tej opowieÅ›ci z naiwnej szaty jest pomysÅ‚em równie dobrym jak budowa w Polsce autostrad. Jak zatem wyglÄ…da jego zrealizowanie, możecie siÄ™ domyÅ›leć.
„Barwy braterstwa” wiążą siÄ™ z wydanym w Polsce cyklem o wiedźminie z Wielkiego Kijowa, jeÅ›li ktoÅ› go nie zna, ten powinien po niego siÄ™gnąć przed lekturÄ…
„OpowiadaÅ„…”, a przynajmniej tego konkretnego.
Czas na
„Okupantów”, w których możemy poznać rosyjski punkt widzenia na stosunki polsko-radzieckie, tym bardziej, że narratorem jest tu mÅ‚ody radziecki żoÅ‚nierz stacjonujÄ…cy w Rzeczpospolitej Ludowej. WedÅ‚ug mnie, autor równie mocno jak do
„Wiedźmina”, nawiÄ…zaÅ‚ do
„Å»mii”. Ciężki klimat natychmiast rozprasza
„Zawsze jesteÅ›my odpowiedzialni za tych, których...", gdzie, trochÄ™ rodem z
„Kiepskich”, widzimy Geralta ubranego w laczki, narzekajÄ…cego na otaczajÄ…cÄ… rzeczywistość i gderajÄ…cÄ… na niego Yennefer-gosposiÄ™. Jak widać Rosja to nie kraj, to stan umysÅ‚u…
Lubicie cyberpunk? Ja niekoniecznie, a
„Gra na serio”, mimo iż może zachÄ™cić zwolennika tego gatunku, to po zapoznaniu siÄ™ z treÅ›ciÄ… ów wielbiciel nie bÄ™dzie zachwycony. I nie mówiÄ™ tak, bo nie przepadam za cyberpunkiem (albo próby łączenia go z Geraltem). To opowiadanie po prostu jest sÅ‚abe.
Antologia jest warta polecenia, ale jak się wyraziłem wyżej, jest to INSPIRACJA światem
Sapkowskiego, nie jego uzupełnieniem. Kto szuka nowych przygód Białego Wilka, ten nie będzie usatysfakcjonowany. Dobór tekstów mógł być lepszy, lecz w większości nie wypada najgorzej. Osobiście cenię sobie rosyjską i ukraińską fantastykę i ten zbiór tekstów mnie od takiej postawy nie odrzucił. Na koniec tylko odnotuję, iż inspiracja to nie oryginał, co wszyscy przyszli czytelnicy tej pozycji powinni sobie zapamiętać.
|
| Autor: Regis
|
|
|
|
|