Stare porzekadÅ‚o mówi, iż nie należy oceniać książki po okÅ‚adce. W przypadku powieÅ›ci Marka Hoddera „Dziwna sprawa skaczÄ…cego Jacka” warto od tego odstÄ…pić. OkÅ‚adka zostaÅ‚a zaprojektowana fenomenalnie. Należy ona do grupy tzw. okÅ‚adek zintegrowanych. Jej front przedstawia klimatycznÄ… ilustracjÄ™. Z tyÅ‚u czeka na nas opis fabuÅ‚y przedstawiony w ukÅ‚adzie starej gazety codziennej, tak z przeÅ‚omu XIX i XX wieku. O ile nie można mieć nic do zarzucenia szacie graficznej, to trochÄ™ ubolewam nad jej treÅ›ciÄ…, która może być w pewnym miejscu odebrana za spoiler. CieszÄ™ siÄ™ również, iż przed lekturÄ… nie zapoznawaÅ‚em siÄ™ z publikowanymi w internecie recenzjami. Po przeczytaniu książki z ciekawoÅ›ci przejrzaÅ‚em pobieżnie dwie losowo wybrane i jedna z nich zawieraÅ‚a na poczÄ…tku arcypotężny spoiler. OsobiÅ›cie nie lubiÄ™, gdy ktoÅ› psuje mi zabawÄ™, zwÅ‚aszcza zdradzajÄ…c istotne fragmenty powieÅ›ci, która swój główny wÄ…tek buduje na zagadce. A zagadka u Hoddera zaiste jest interesujÄ…ca. InteresujÄ…ca i sensowna, tzn. uważny czytelnik ma sporÄ… szansÄ™ rozwiÄ…zać jÄ… równo z głównymi bohaterami, czy nawet ich sporo ubiec.
W debiutanckiej książce
Hodder rzuca czytelników w mroczne zauÅ‚ki Londynu drugiej poÅ‚owy XIX wieku. Miasto to bÄ™dzie trochÄ™ odbiegać od wyobrażenia na jego temat nawet najlepszych znawców tamtej epoki… Wszystko to z prozaicznej przyczyny – pewne trybiki historycznej machiny w
„Dziwnej sprawie skaczÄ…cego Jacka” zadziaÅ‚aÅ‚y nie do koÅ„ca tak jak trzeba i rewolucja przemysÅ‚owa przybraÅ‚a trochÄ™ inny ksztaÅ‚t, typowy dla nurtu steampunkowego. LatajÄ…ce machiny, zadziwiajÄ…ce mechaniczne pojazdy z jednej strony, a genetycznie modyfikowane zwierzÄ™ta z drugiej - to wszystko w klimacie brudu i pary. Warto do tego dodać całą plejadÄ™ prawdziwych postaci. Bardzo duża liczba bohaterów posiada swoje historyczne alter ego. Co zrozumiaÅ‚e przy dzieÅ‚ach z zakresu historii alternatywnej, ich biografie równiÄ… siÄ™ trochÄ™ od tych, jakie możemy przeczytać w podrÄ™cznikach historii. Sam autor podszedÅ‚ do tematu bardzo profesjonalnie – w książce zamieszczono aneks, który porównuje literackie kreacje poszczególnych postaci do ich dokonaÅ„ w epoce wiktoriaÅ„skiej. JeÅ›li już o postaciach mowa – podoba mi siÄ™ ich psychologizacja. JeÅ›li bym miaÅ‚ wyobrażać sobie usposobienie Sir Richarda Francisa Burtona, to zapewne byÅ‚oby zbliżone do tego, co przedstawia mi autor. Podobnie jak inne postaci wplÄ…tane w tÄ™ niecodziennÄ… intrygÄ™, jest bohaterem wielopÅ‚aszczyznowym.
KsiążkÄ™ czyta siÄ™ szybko, akcja jest wartka. FabuÅ‚a jest intrygujÄ…ca, jednakże niezbyt podobaÅ‚ mi siÄ™ motyw, który pojawiÅ‚ siÄ™ pod koniec książki. Przez wiÄ™kszość czasu narratorami sÄ… główni bohaterowie – Burton i Swinburne. W pewnym momencie, bliżej koÅ„ca utworu naszym „kamerzystÄ…” zostaje główny protagonista. Z jednej strony pozwala to na rozwianie wszelkich wÄ…tpliwoÅ›ci, i rozwiÄ…zanie wiÄ™kszoÅ›ci zagadek. Z drugiej jednak strony we wszelkiej maÅ›ci filmach i książkach kryminalnych drażni mnie pokazywanie zdarzeÅ„ z punktu widzenia Å›ciganego. OsobiÅ›cie wolÄ™ w sposób stereotypowy dowiedzieć siÄ™ w ostatniej scenie, iż winnym zabójstwa jest lokaj albo ogrodnik. Jest to jednakże odczucie subiektywne, niektórzy lubiÄ… takie zawirowania. Obiektywnym zarzutem wobec tej sytuacji w
„Dziwnej sprawie SkaczÄ…cego Jacka” niech bÄ™dzie stwierdzenie, że rozdziaÅ‚y z punktu widzenia „tego zÅ‚ego” powodujÄ… spowolnienie akcji. Dynamicznie rozwijajÄ…ce siÄ™ Å›ledztwo zwalnia w istotnym punkcie, aby opowiedzieć historiÄ™ z drugiej strony, podajÄ…c rozwiÄ…zanie na srebrnej tacy. Nie zmienia to faktu, iż rozdziaÅ‚y te napisane sÄ… również w sposób bardzo dobry i z punktu widzenia treÅ›ci niewiele zÅ‚ego mogÄ™ im poza swoimi fanaberiami zarzucić.
Jest jeszcze wiele spostrzeżeń, jakimi mógłbym się z Wami podzielić. Jednakże empatyczne podejście do recenzowania książek fabularnych, mówi mi, że lepiej powiedzieć za mało, niż o jedno zdanie związane z fabułą za dużo. Książkę czyta się bardzo dobrze, przypomina trochę swoim charakterem powieść płaszcza i szpady połączoną z wiktoriańskim kryminałem, tylko osadzoną w trochę bardziej zwariowanych czasach. Nie mogę nazwać tego dziełem ponadczasowym i wybitnym, ale jest to bardzo dobry i godny swego miana przedstawiciel gatunku steampunk. Dodajmy, iż jest to debiutancka książka
Hoddera i - co wiÄ™cej – pierwsza z trzech części trylogii. Od jakiegoÅ› czasu na półkach sklepowych leży druga jej część, z którÄ… chÄ™tnie zapoznam siÄ™ przy najbliższej okazji. Polecam!
|
| Autor: Matis
|
|
|
|
|