Rok 2199. Rozwój Å›wiata przyspiesza. W sieci pojawiajÄ… siÄ™ wirusy, których celem stajÄ… siÄ™ zoeneci. Ataki sÄ… tak gwaÅ‚towne, że Torkil Aymore wraz z przyjaciółmi postanawiajÄ… zbadać sprawÄ™. Nie wiedzÄ…, że wkraczajÄ… na arenÄ™ miÄ™dzykorporacyjnych zmagaÅ„, gdzie rozwikÅ‚anie jednej zagadki postawi ich przed kurtynÄ…, za którÄ… kryje siÄ™ nastÄ™pna tajemnica… Kto stoi za atakami w sieci? RzÄ…dy? Firmy farmaceutyczne? Zoenet Labs? Kto na tym skorzysta? Jaki zwiÄ…zek z cyfrowym pandemonium majÄ… dziaÅ‚ania transportowego potentata Mobillenium? A może splot tych wszystkich wydarzeÅ„ jest wynikiem przypadku?
Od co najmniej kilkunastu lat – choć nie zdziwiÅ‚bym siÄ™, gdyby wynik ten można byÅ‚o podwoić – w miejskim slangu coniektórych zakÄ…tków Å›wiata pojawiÅ‚o siÄ™ okreÅ›lenie tzw. no-life’ów, czyli osób, które prawdziwe zaangażowanie zwykÅ‚y wykazywać w Å›wiatach oderwanych od znanej nam (szarej) rzeczywistoÅ›ci – sesjach gier fabularnych czy przy takich czy innych grach wideo – codzienność traktujÄ…c tylko w kategoriach przymusu, miejsca pozyskiwania Å›rodków na realizacjÄ™ prawdziwej pasji. Tego rodzaju postawÄ™ wciąż siÄ™ traktuje w kategoriach aberracji – może i sÅ‚usznie -
Marcin Przybyłek postanowił jednak przed czytelnikami roztoczyć wizję świata, w którym uparte skupienie na materialnym uniwersum jest zachowaniem niestandardowym.
„Granica rzeczywistoÅ›ci” okazaÅ‚a siÄ™ pozycjÄ… bardzo przeciÄ™tnÄ…, stanowiÄ…cÄ… kolaż mniej czy bardziej zgranych pomysłów, stanowczo przesolonych samozachwytem autora nad wÅ‚asnÄ… zdolnoÅ›ciÄ… zgrabnego posÅ‚ugiwania siÄ™ sÅ‚owem. Na tym tle druga książka cyklu jawi siÄ™ jako wrÄ™cz zaskakujÄ…co odmienna. Nade wszystko nie jest ona „tylko” antologiÄ… opowiadaÅ„, lecz już spójnÄ… powieÅ›ciÄ…, snujÄ…cÄ… wÄ…tki bardziej ze sobÄ… powiÄ…zane, choć niekoniecznie natychmiast.
Nie oznacza to bynajmniej, że jest to pozycja wolna od wad wieku mÅ‚odzieÅ„czego (a wÅ‚aÅ›ciwie nastoletniego) poprzedniczki – autorowi zdarza siÄ™ popadać w patos o refluksyjnym natężeniu, niektóre jego żarty sÄ… wymuszone, wÄ…tki „uczuciowe” zaÅ› nawet nie pretensjonalne, co po prostu tanie. CzÄ™stotliwość tego rodzaju wad i sÅ‚abostek jest jednak odczuwalnie niższa.
Nade wszystko autor zdobywa się na nieco szersze spojrzenie, wychodzi poza tanie gadżeciartswo i zdobywa się na pewną refleksję o charakterze filozoficznym. Nie stawia go to obok
Lema czy
Dukaja, ale momentami – przy czym liczba mnoga nie ma tu charakteru przypadkowego – udaje mu siÄ™ zasiać w czytelniku konieczność rozważenia takiego czy innego tematu.
„Sprzedawcy lokomotyw” jawiÄ… siÄ™ jako caÅ‚kiem udana praca licencjacka na tle szkolnej rozprawki w postaci
„Granicy rzeczywistoÅ›ci”. Książka ta pozwala uwierzyć, że cykl o gierczanym detektywie ma przed sobÄ… przyszÅ‚ość, i bynajmniej nie jest ona mroczna, przynajmniej nie dla czytelnika.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|