Rok 1911. W Europie wprawdzie panuje pokój, ale na scenie politycznej wyczuwa siÄ™ rosnÄ…ce napiÄ™cie. Najmniejsza iskra może wywoÅ‚ać pożar i ta atmosfera rzuca cieÅ„ na losy rodzin pochodzÄ…cych z różnych krajów. Angielski hrabia, dla którego wojna jest kwestiÄ… honoru i warunkiem przetrwania brytyjskiego imperium. Walijski mÅ‚ody górnik walczÄ…cy we Francji i Belgii oraz jego siostra wychowujÄ…ca nieÅ›lubne dziecko. Dwaj rosyjscy bracia, z których jeden zostaje rewolucjonistÄ…, a drugi emigruje do Stanów Zjednoczonych. Niemiecki oficer utrzymujÄ…cy w tajemnicy przed ojcem – zatwardziaÅ‚ym obroÅ„cÄ… pruskich wartoÅ›ci – swój zwiÄ…zek z angielskÄ… arystokratkÄ… walczÄ…cÄ… o prawa kobiet. AmerykaÅ„ski student prawa, przed którym otwiera siÄ™ droga do kariery politycznej...
W Polsce obowiązuje dość klarowna i jednoznaczna narracja dotycząca okresu I wojny światowej i pierwszych lat następujących po niej, podobnie ocenia się czy to traktat wersalski, czy to rewolucję październikową i wojnę domową w Rosji, o bataliach polsko-bolszewickich nie wspominając. Jak to zwykle jednak bywa, prostota obrazu z reguły stanowi jedną z form jego zniekształcenia, przywiązanie do detalu stanowi zaś swego rodzaju warunek prawdziwego oddania rzeczywistości. Siłą rzeczy jednak wydłuża to wypowiedź, mogąc skutkować pozycjami o tak monumentalnych rozmiarach jak
„Upadek gigantów”.
Perspektywa rozbiorów i dążeń niepodległościowych nie pozwala nam z rozrzewnieniem wspominać czasów La Belle Époque, z jednej strony przesyconej wartościami i atmosferą, które już przeminęły, z drugiej zaś pełnej już nie tylko nasion znanej nam współczesności. W odróżnieniu jednak od dzieł czy to sióstr
Brontë, czy to
Dickensa, książka
Kena Folletta przeplata ze sobÄ… losy przedstawicieli klas wyższych (nie stroniÄ…c od koronowanych lub nie głów paÅ„stw) oraz najniższych warstw spoÅ‚eczeÅ„stwa – górników, wyrobników od pokoleÅ„ czy też bezrolnych migrujÄ…cych do chlebem do miast oraz za Ocean.
Jakby tego rozmachu było za mało, autora w najmniejszym stopniu nie krępują granice państw, rzuca on swymi postaciami od Stanów Zjednoczonych przez Europę po Władywostok. Nie chodzi jednak tylko o wodzenie palcem po globusie, jego bohaterowie bowiem są osobami różnych narodowości i zdarza im się stawać z bronią przeciwko sobie.
Mimo wszystko nieco irytujÄ…cy jest ujawniajÄ…cy siÄ™ tu czy ówdzie „imperiocentryzm” autora, jego skÅ‚onność do „przymuszania” choćby niemieckiej postaci do operowania w myÅ›lach jardami i milami. Nie sÄ… to usterki wielkie, znacznie wiÄ™ksze wrażenie bowiem robi przywiÄ…zanie
Folletta do szczegółów, gdyż rzetelne prace przygotowawcze niewątpliwie poprzedzały chwycenie przezeń za pióro.
PrzypadÅ‚ mi do gustu również fakt zdolnoÅ›ci autora do niuansowania charakteru swoich postaci, trudno którÄ…kolwiek z nich bÄ…dź pozostajÄ…cÄ… w ich otoczeniu uznać za jednoznacznego „szwarccharaktera”, mimo że okazujÄ… siÄ™ one zdolne do zdrad, hipokryzji i zwykÅ‚ej maÅ‚ostkowoÅ›ci. W konsekwencji każdy kolejny rozdziaÅ‚ może siÄ™ okazać zaskoczeniem (choć znajomość historii znaczÄ…co obniża stosowne prawdopodobieÅ„stwo tegoż), a zarazem jednak skÅ‚ada siÄ™ na pewnÄ… logicznÄ… caÅ‚ość.
„Upadek gigantów” to lektura wielce satysfakcjonujÄ…ca, wartka, dostarczajÄ…ca satysfakcji tak z caÅ‚oÅ›ci, jak i dawkowania pomniejszych porcji. Chyba najwiÄ™kszym komplementem możliwym do skierowania pod jej adresem jest stwierdzenie, iż pomimo jej gabarytów, po dotarciu do ostatniej strony czytelnik wciąż ma ochotÄ™ na wiÄ™cej.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|