Kopacz krzemienia o nieprzeciętnych zdolnościach.
Seft ma wyjątkowy talent do znajdowania złóż krzemienia. W letnim upale przemierza Wielkie Równiny, by wziąć udział w uroczystościach letniego przesilenia, oznajmiających nastanie nowego roku. Seft ma nadzieję sprzedać na jarmarku kamień, który wydobył, i odszukać Neen, dziewczynę, którą skrycie kocha. Jej rodzina żyje w dobrobycie, więc dla Sefta związek z nią to szansa na ucieczkę od prymitywnego ojca i braci, z którymi mieszka w małej pasterskiej społeczności.
Kapłanka, która wierzy w niemożliwe.
Joia, siostra Neen, jest kapłanką i wizjonerką z niezrównanymi zdolnościami przywódczymi. Jako dziecko w zachwycie podziwiała ceremonię nocy przesilenia letniego i marzyła o cudownym nowym pomniku, wzniesionym z największych kamieni na świecie. Jednak pośród wzgórz i lasów Wielkich Równin czuje się już niepokój i nadchodzące kłopoty.
Ken Follett dał się poznać jako miłośnik swoich brytyjskich (w miarę możliwości – walijskich) zakątków, prezentując najróżniejsze momenty w historii społeczności ludzkich je zamieszkujących. Podobnie jednak jak zdecydowana większość twórców książek historycznych nie zwykł się on zapuszczać w rejony, o których wiedzy dostarcza nam wyłącznie archeologia. Skoro jednak jednym z podstawowych skojarzeń z Brytanią jest Stonehenge, to w pewnym momencie tego rodzaju publikacja musiała powstać.
Wbrew naszym intuicjom ludzie sprzed pięciu czy dziesięciu tysięcy lat wcale nie byli głupsi od nas – nie, dopóki pojęcie to utożsamiamy z brakiem inteligencji. Byli oni racjonalni i spostrzegawczy w stopniu nie mniejszym od członków dwudziestopierwszowiecznych społeczeństw (wszak również wręcz nałogowo nabywających tzw. leki homeopatyczne, wysyłających swoje środki nigeryjskim książętom czy głosującym na populistów).
Ken Follett wskazuje, że również w czasach prehistorycznych były osoby zdolne do wysiłku intelektualnego właściwego dla wzniesienia Burdż Chalify czy rozwiązania równań różniczkowych – brakowało im „tylko” wiedzy…
Osoby zaznajomione z wcześniejszą prozą brytyjskiego pisarza momentalnie wyzbędą się jakichkolwiek wątpliwości, z książką którego autora mają do czynienia. Niestety niekoniecznie jest to komplement,
Ken Follett sięga bowiem po pomysły i narzędzia literackie wielokrotnie już przezeń eksploatowane, co czyni całość zdecydowanie przewidywalną, a przez to dość nużącą.
Łatwo również o odniesienie wrażenia, że autor zatracił gdzieś wcześniejszą empatię, jak i zdolność wplecenia w kanwę opowieści jeśli nie morału (od takowych jednak zwykł on stronić), to pewnego głębszego sensu. Czytając tymczasem
„Krąg czasu” momentami zastanawiałem się, czy nie mam do czynienia z przejawem jakiejś „patii”, która mogłaby być interesująca dla specjalistów takiej czy innej proweniencji.
Całość lekko denerwuje również pod względem wydawniczym. Nie rozumiem, dlaczego nazwy osobowe nie zostały spolszczone (a przynajmniej nie wszystkie). Żadna z nich bowiem nie ma charakteru historycznie ugruntowanej, przeciwnie, siłą rzeczy stanowiły wymysł autora.
„Krąg czasu” to książka, która raczej rozczaruje miłośników
„Filarów ziemi”. Warsztatowi całości trudno postawić poważniejsze zarzuty, lecz całość dostarcza niewielu zachwytów czy wzruszeń.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|