Wspólnota miÄ™dzygwiezdnego imperium ludzkoÅ›ci znajduje siÄ™ na krawÄ™dzi rozpadu. Nurt, pozawymiarowy tunel, który umożliwia podróże miÄ™dzy systemami gwiezdnymi, zanika, sprawiajÄ…c, że kolonie ludzi zostanÄ… pozostawione same sobie. ZnikajÄ…cy Nurt może sprawić, że zniknie również caÅ‚a ludzkość… Chyba że zostanÄ… przedsiÄ™wziÄ™te naprawdÄ™ desperackie Å›rodki.
Imperoks Grayland II, przywódczyni Wspólnoty, jest gotowa zastosować te środki i tym samym zapewnić miliardom ludzi życie. Jednak nic nigdy nie jest takie proste. Przeciwko niej stają ci, którzy uważają rozpad Nurtu za mit. Albo za okazję, która da im szansę na zdobycie władzy.
Podczas gdy Grayland przygotowuje się na katastrofę, inni szykują się do wojny domowej, która zostanie stoczona w komnatach władców, na rynkach handlowych, ołtarzach kultu oraz pomiędzy okrętami kosmicznymi i na polach bitew. Imperoks oraz jej sojusznicy są sprytni i mają potężne zasoby, ale nie inaczej ma się sprawa z ich przeciwnikami. W tym starciu o władzę zostanie wciągnięta cała ludzkość.
Kosmiczne opery zwykły się cechować nawet nie anaukowością, co wręcz antynaukowością, zaś przy tych nie tak częstych okazjach, gdy autorzy uznają, że ograniczenie swych bohaterów choćby taką prędkością światła nie jest tylko luźną koncepcją, ich historie zwykły się cechować nie lada ciężarem, niemal bez miejsca na jakikolwiek uśmiech. Ale to stanowczo nie jest droga, którą postanowił podążyć
John Scalzi.
Naturalnie jego świat wzburzyłby niejednego fizyka, ekonomistę czy specjalistę od sieci neuronowych, ale dla domorosłych adeptów przedmiotowych zagadnień zasadniczo jawi się jako strawny. Oczywiście kontynuacja wątków z
„UpadajÄ…cego imperium” wymagaÅ‚a pewnych ustÄ™pstw polegajÄ…cych na implementacji nowych „gadżetów”, przyznać jednak trzeba, iż ich koncepcja jakkolwiek niezaliczajÄ…ca siÄ™ oÅ›miotysiÄ™czników oryginalnoÅ›ci, tym niemniej mimo wszystko jest ożywcza.
ZadziwiajÄ…ca – i zachwycajÄ…ca – jest swada, z jakÄ… autor porusza siÄ™ w sferach, które nie tylko zachodnia kultura postrzega jeÅ›li nie w kategoriach pewnego tabu, to jednak nie bez pewnej delikatnoÅ›ci.
Scalzi jawi siÄ™ jako infant terrible w szacownym gronie „poważnych” twórców literatury fantastycznej – gdy oni aspirujÄ… do salonów, cicho wzdychajÄ…c o nagrodzie pewnej szwedzkiej akademii, o tyle on zupeÅ‚nie Å›wiadomie i z rozmysÅ‚em literacko skacze boso po kaÅ‚użach.
To jednak nie prowokatorstwo autora stanowi jego najbardziej wyróżniajÄ…cÄ… siÄ™ cechÄ™, lecz inteligencja temuż towarzyszÄ…ca. Pisarz z zachwycajÄ…cym talentem przyspiesza akcjÄ™ swej powieÅ›ci do prÄ™dkoÅ›ci co najmniej hipersonicznych, taÅ„czy menueta, by nastÄ™pnie wykonać woltÄ™ wÅ‚aÅ›ciwÄ… raczej dla break-dance’a czy capoeiry, by nastÄ™pnie wrócić do walca. I tak raz za razem.
„Imperium w pÅ‚omieniach” stanowi autentycznie relaksujÄ…cÄ… powieść, co jest dość paradoksalnie zważywszy na fakt, jak gÄ™sto na jej kartach Å›cieli siÄ™ trup. Autor umiejÄ™tnie dozuje najróżniejsze rodzaje komizmu – w tym również czarny humor – efekt koÅ„cowy jednak okazuje siÄ™ zaskakujÄ…co strawny.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|