Każdy Frodo ma swojego Gandalfa... i Sarumana. Czym byÅ‚by Harry Potter bez Albusa Dumbledore'a... i Severusa Snape’a? Bohaterowie dysponujÄ…cy odwiecznÄ… mÄ…droÅ›ciÄ… i różnymi mocami, posiadajÄ…cy tajemnÄ…, czÄ™sto zakazanÄ… wiedzÄ™, czarodzieje i czarodziejki sÄ… ksztaÅ‚towani - lub znieksztaÅ‚cani - przez potężnÄ… magiÄ™, którÄ… chce nimi zawÅ‚adnąć.
Może ostatnimi czasy w nieco mniejszym stopniu, skÅ‚aniajÄ…c siÄ™ ku bardziej „realistycznym” realiom Å›redniowiecza (w europejskim wydaniu), ale literatura fantastyczna zawsze tkwi głęboko korzeniami w koncepcie magii jako takiej, kojarzÄ…c siÄ™ z czarodziejami, wróżkami czy czarnoksiężnikami, ale w przypadku dotychczasowych zbiorów opowiadaÅ„ redagowanych przez
Gardnera Dozoisa nigdy one nie wysuwały się na pierwszy plan. Do czasu, wszakże.
Owa magiczność stanowi jednak o bodaj największym nieszczęściu literatury fantasy, a to z tej prostej przyczyny, że nasuwa ona oczywiste skojarzenia z postaciami znanymi z utworów braci
Grimm czy
Hansa Christiana Andersena, a w konsekwencji zwykÅ‚a być klasyfikowana jako swego rodzaju „bajki dla dorosÅ‚ych”, niegodne poważnego zainteresowania. Niestety opowiadania zebrane w omawianym tomie raczej nie bÄ™dÄ… w stanie przeÅ‚amać tej maniery, a to z tej przyczyny, że cechuje je daleko posuniÄ™ta lekkość. Nawet utwór
George’a R.R. Martina, ostatnimi laty wprowadzajÄ…cego fantastykÄ™ na salony cechuje siÄ™ wrÄ™cz dotychczas niekojarzonym z nim brakiem powagi.
Na tom składają się teksty pisarzy z reguły umiarkowanie, ale jednak znanych nad Wisłą, wielu z nich doczekało się takiego czy innego przekładu na język polski. Szkoda jednak, że gros z nich tak naprawdę była zaprezentowana polskiemu czytelnikowi już przy okazji poprzednich antologii, aż chciałoby się bowiem poznać nowe twarze.
MuszÄ™ przyznać, że w książce tej zabrakÅ‚o mi nade wszystko tekstów powstaÅ‚ych z pragnienia przekazania jakiejÅ› refleksji, czy chociażby uzewnÄ™trznienia siebie przez autora – czegoÅ› w postaci wariacji na temat Czarnoksiężnika z Archipelagu wykreowanego przez
Ursulę K. Le Guin. Oczywiście z pewnością forma krótka jest pewnym naturalnym ograniczeniem, lecz, po pierwsze, dlaczego by takiemu czy innemu pisarzowi nie pozwolić na nieco więcej, po drugie zaś po dzień dzisiejszy w pamięci mam kilka mistrzowskich tekstów liczonych raczej w stronach niźli ich dziesiątkach.
„KsiÄ™ga magii” to dość ciekawa propozycja na prezent okolicznoÅ›ciowy, zdatna tak na krótsze, jak i bardziej czasochÅ‚onne posiedzenia.WÄ…tpliwe jest jednak, by w pamiÄ™ci czytelnika zostawiÅ‚a ona jakikolwiek Å›lad na dÅ‚użej.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|