Ana Magdalena Bach jest szczęśliwą mężatką. Od śmierci swojej matki, którą zgodnie z jej życzeniem pochowano na karaibskiej wyspie, Ana co roku 15 sierpnia udaje się na jej grób. Nieodmiennie składa bukiet gladioli i następnego dnia wraca do domu. Te rutynowe wyprawy drastycznie zmieniają swój charakter, gdy w trakcie kolejnej podróży na grób matki Ana spędza niespodziewanie noc z nieznanym mężczyzną. Od tego czasu każdy następny wyjazd będzie oczekiwaniem (czasem spełnionym, czasem nie) na kolejną przygodę.
Różne mogÄ… być podejÅ›cia do nieukoÅ„czonych dzieÅ‚ w sytuacji Å›mierci ich autora. Wcale nie tak zwykłą postawÄ… jest lojalne wykonanie woli autora, by jego nieopublikowany dorobek obrócić w proch i pyÅ‚, bez narażania dobrego imienia twórcy na szwank – ot, kazus
Terry’ego Prachetta. Innych czeka z kolei czeka „odcinanie kuponów” przez spadkobierców, by wskazać na nieszczÄ™sny przypadek
J.R.R. Tolkiena, choć czasami sprzeniewierzenie się jednoznacznej woli twórcy potrafi zachować dla ludzkości absolutne perły zanadto samokrytycznych geniuszy w rodzaju
„Procesu” Franza Kafki. Do której kategorii najbliżej poÅ›miertnej premierze prozy kolumbijskiego noblisty?
Nieco wbrew machoistowskiej kulturze, w której przyszło wyrastać i następnie żyć
Márquezowi, bohaterki jego książek często są postaciami silnymi i zdecydowanymi. Nie inaczej należałoby postrzegać Anę Magdalenę, niewątpliwie kroczącą przez życie z podniesionym czołem, świadomej swej wartości, a jeszcze bardziej o niej przekonanej, bez obrażania się jednak choćby na samą instytucję rodziny, rolę żony, matki czy córki.
Jest to jednak również osoba przekonana o swoich prawach, jak też i swych potrzebach, ku swemu własnemu zaskoczeniu odkrywająca nieznaną sobie wcześniej drugą twarz. W konsekwencji w kategoriach tyleż wstrząsu, co i zwykłej odrazy odkrywa ona, że wciąż może być potraktowana zupełnie stereotypowo, na sposób właściwy dla świata i czasów traktowanych przez nią jako zupełnie obce.
Nie jest to jednak powieść o zemście ani opowieść o wzgardzonej i nasyconej,
Márquez był na to stanowczo zbyt znakomitym literatem. Na swój sposób bawi się on z czytelnikiem, zarazem zapewniając całości spójność i satysfakcjonującą logikę.
Gabriel GarcÃa Márquez zasÅ‚ynÄ…Å‚ niewÄ…tpliwie dziÄ™ki swym najobszerniejszym dzieÅ‚om, co nie zmienia faktu, że caÅ‚kiem wdziÄ™cznie radziÅ‚ sobie również z formami zdecydowanie krótszymi. I choć miÅ‚oÅ›nicy
„Stu lat samotnoÅ›ci” czy
„MiÅ‚oÅ›ci w czasach zarazy” mogÄ… poczuć siÄ™ rozczarowani poÅ›miertnÄ… prozÄ… Kolumbijczyka, to z pewnoÅ›ciÄ… można jÄ… postawić na tej samej półce co
„Rzecz o mych smutnych dziwkach”.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|