Pluralistyczna natura sektora galaktycznego, w którym znajdowała się Ziemia skutkowała tym, że możliwe nieustannie krzyżowało się z prawdopodobnym. Zwykłe zniszczenie czegokolwiek powodowało mniej więcej to samo, co likwidowanie pęcherza pod źle przyklejoną tapetą. Cokolwiek zostało unicestwione, natychmiast pojawiało się w innym miejscu. Losy Ziemi były najlepszym przykładem owego zjawiska.
Tak jak zaginięcie w hiperprzestrzeni Fenchurch, ukochanej Artura Denta. Od czasu, kiedy ją utracił, Artur krąży po wszechświecie i szuka swego miejsca. Ciągle wydaje się przebywać nie w tym z równoległych światów, w którym powinien. W końcu po szeregu przygód trafia na Lamuellę, gdzie zostaje mistrzem robienia kanapek. Tam odnajduje go Trillian i zostawia w prezencie nastoletnią córkę, o istnieniu której nie miał nawet pojęcia. A potem przychodzi paczka od Forda Prefecta ze skradzionym egzemplarzem nowej wersji przewodnika , rozwijającym się w czarnego ptaka. Wtedy zaczynają się prawdziwe kłopoty...
Książki
Douglasa Adamsa zwykły się cechować mnóstwem żartów, wręcz gagów, nade wszystko o sytuacyjnym charakterze, lecz również słownym, czasami zaś nawiązując do innych rodzajów komizmu. Nieszczególnie porywająco dotychczas jednak prezentowały się one pod względem fabularnym, nawet bowiem w sytuacji poruszenia ciekawego wątku autor niespecjalnie był skłonny za nim podążać.
„W zasadzie niegroźna” różni siÄ™ tu nieco od poprzedniczek…
Początkowo powieść ta sprawia wrażenie dość chaotycznej, nie wprowadza ona czytelnika od razu, przeciwnie, z uwagi na nieustanne przeskoki pomiędzy postaciami czytelnikowi początkowo trudno jest dostrzec jakiś większy związek między danymi sferami. Po części wynika to z faktu, że autor swą uwagę koncentruje na postaciach dotychczas o drugoplanowym charakterze.
Naturalnie nie byłby on sobą, gdyby raz czy drugi nie potrząsnął drastycznie konstrukcją swego uniwersum. Przywiązaliście się do osoby Fenn? Równie dobrze możecie o niej zapomnieć, podobnie jak szczęściu Artura Denta. No prawie, bo ten odkrywa, że alternatywą dla kochającej kobiety może być krojenie mięsa i robienie kanapek.
Duże wrażenie robi fakt, w jaki autor pomimo tak wielokrotnych wstrząsów zachowuje panowanie nad swoim uniwersum, jego spójnością z wcześniejszymi pozycjami. Co więcej, wciąż można dostrzec elementy całkiem bogatej wiedzy brytyjskiego literata, przy czym nie można pozbyć się wrażenia, iż bynajmniej nie ma ona charakteru fragmentarycznego, a tylko świadomie w takim a nie innym zakresie wykorzystywanej.
„W zasadzie niegroźna” to pierwsza prawdziwie spójna i nawet interesujÄ…ca pod wzglÄ™dem fabularnym powieść z cyklu zainicjowanego przez
„Autostopem przez GalaktykÄ™”. BiorÄ…c pod uwagÄ™, że to już piÄ…ty tom serii, nie sposób nie uznać tego za najlepszy witz autora.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|