Pokonaliśmy śmierć. I co dalej?
Odkrycia naukowe poprzedniego pokolenia zapewniły mojemu nieśmiertelność i wieczną młodość. Ziemię zaludniają piękne, promieniejące zdrowiem i nieznające śmierci istoty.
Lecz każda utopia ma swoje cienie.
Tak… Ktoś musi to robić – czuwać, by ów nowy, wspaniały świat nie runął pod ciężarem przeludnienia, dbać, by jego kruchej równowagi nie zniszczyły zwierzęce instynkty człowieka. Ktoś musi troszczyć się o to, by ludzie żyli tak, jak przystoi nieśmiertelnym.
Tym kimś jestem ja.
Żyjemy w epoce paradoksów. Z jednej strony populacja Ziemi nieustannie się zwiększa i można tu wręcz mówić o wzroście geometrycznym, z drugiej zaś lokalnie – choć nieraz mowa tu o obszarach kontynentalnych – występują zjawiska gwałtownego starzenia się społeczeństw i malejącej dzietności.
Dmitrij Głuchowski większych niebezpieczeństw dla przyszłości upatruje w tym pierwszym zjawisku.
Wystarczyłaby medyczna rewolucja, która w przypadku uniwersum wykreowanego przez rosyjskiego pisarza „nie bierze jeńców” – nieśmiertelność ciała (połączona z jego młodzieńczą niezmiennością) stała się realnością, co spowodowało iście maltuzjański przyrost populacji, skutkujący wręcz dramatycznym brakiem przestrzeni mieszkalnej, jak też napięciem wydajności gospodarki do granic. Europejskim rozwiązaniem staje się wprowadzenie drastycznych polityk eugeniczno-aborcyjnych, prowadzących do prawdziwie demonicznych dylematów. Realizacja owego surowego prawa wymaga równie surowej egzekucji, a głównym bohaterem
„Futu.re” jest funkcjonariusz zorientowanej na to służby.
Mamy do czynienia z powieścią dystopijną, książka epatuje również obrazami nieraz dość drastycznymi, lecz bez celebracji przemocy czy groteski. Filozoficzne i etyczne rozważania autora odbywają się jednak w pewnym oderwaniu od psychologii, nietrudno wskazać na problemy, które rosyjski pisarz pominął bądź wręcz przeoczył.
Omawiana książka nie stanowi bynajmniej krytyki konceptu Unii Europejskiej czy ducha przenikającego szeroko rozumiane elity zachodniej Europy. Autor wskazuje bowiem potencjalnie alternatywy, bardziej odpowiadające realiom (i duchowi) swego kraju ojczystego czy Stanów Zjednoczonych Ameryki – i bynajmniej nie są to wizje wcale bardziej optymistyczne, jeśli tylko odrzucić propagandową otoczkę.
„Futu.re” to książka w żadnym razie nie optymistyczna, i to pomimo faktu, iż autor nie wykazuje sadystycznych skłonności wobec swoich postaci. Ale może ona sprawić, że czytelnik nieco inaczej może zacząć patrzeć na śmiertelność.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|