Tysiące lat temu zamieszkanym wszechświatem wstrząsnął stuletni dżihad przeciwko myślącym maszynom - wojna wolnych ludzi sprzeciwiających się władzy świadomych komputerów i robotów. Niemal sześć dekad po śmierci przywódczyni dżihadu, Sereny Butler, następuje najbardziej krwawy rozdział konfliktu. By złamać ducha wolnych ludzi, Omnius, komputerowy wszechumysł, rozprzestrzenia wirusa, który dziesiątkuje populacje całych planet.
Już starożytni uważali, iż w liczbie trzy kryje siÄ™ jakaÅ› nieodgadniona tajemnica, magia wyróżniajÄ…ca jÄ… wÅ›ród nieskoÅ„czonoÅ›ci możliwoÅ›ci. Liczbie tej przypisywano boskie znaczenie, na liczbie tej orientowano nie tylko najwiÄ™ksze budowy, lecz także systemy spoÅ‚eczne i Å›wiatopoglÄ…dowe. Nie wiedzieć czemu jest ona doskonalsza tak od dwóch, jak i czterech. A gorÄ…cym doÅ„ uczuciem zapaÅ‚ali także pisarze, lubujÄ…c siÄ™ w tworzeniu licznych trylogii, że o naszym narodowym „Pokrzepicielu serc” nie wspomnÄ™. TrzeciÄ… – i ostatniÄ… – odsÅ‚onÄ…
cyklu jest także
„Bitwa pod Corrinem”.
Autorzy tej prequelowej serii zdecydowali siÄ™ przy okazji tworzenia jej zwieÅ„czenia na dość ryzykowny krok, a to poprzez gwaÅ‚towne przyspieszenie upÅ‚ywajÄ…cego czasu – datownik pierwszych stron jest bowiem przesuniÄ™ty o ponad pół stulecia w porównaniu do ostatniego rozstania z bohaterami. No wÅ‚aÅ›nie, pożegnania – nie dane nam bÄ™dzie uÅ›wiadczyć tylko nielicznych z nich, bowiem różnymi „sposobikami” autorzy zapewnili swym pupilom niesamowitÄ… dÅ‚ugowieczność, pozwalajÄ…c sobie dalej korzystać z talentów Voriana Atrydy czy Normy Cenvy, ale też z niecnoÅ›ci Rekura Vana czy Yoreka Thurra. Mimo wszystko jest to dość sztuczne i zanadto sprawia wrażenie deus ex machiny...
Z kolei niezależnÄ… od autorów wadÄ… recenzowanej pozycji jest okoliczność, iż od samego jej poczÄ…tku czytelnik zna – o ile miaÅ‚ wczeÅ›niej do czynienia z pierwowzorem pióra
Franka Herberta do czynienia, co ponad wszelką wątpliwość będzie regułą a nie wyjątkiem - jej zakończenie. Odbiera to wydarzeniom, nawet najbardziej monumentalnym polor jakiegokolwiek dramatyzmu.
Co gorsza jednak, twórcom nie udało się przekształcić tej słabości w siłę, a mianowicie poprzez ubranie jej w szaty fatum, nemezis ciążącego nad bohaterami. Uzasadnienie wrogości między rodami Atrydów i Harkonnenów jest dość sztuczne, niejako dorobione na siłę i co więcej, zupełnie przypadkowe i niespodziewane...
Najdziwniejsze jest jednak to, iż
„BitwÄ™ pod Corrinem” czyta siÄ™ chyba najlepiej ze wszystkich dotychczasowych części cyklu. Z jednej strony jest to zasÅ‚uga gnajÄ…cej do przodu czystej akcji, z drugiej jednak pozbawienia fabuÅ‚y jakichkolwiek głębszych niuansów, które stanowiÅ‚y prawdziwy – czasami zaÅ› jedyny – smaczek poprzedniczek. Wszystko jest przewidywalne – tak rozwój wydarzeÅ„, jak i zachowania poszczególnych postaci.
„Bitwa pod Corrinem” – podobnie jak caÅ‚y cykl – w żadnym razie nie wejdzie do kanonu literatury fantastycznonaukowej, wÄ…tpliwa też jest jej zgodność z wizjÄ…
Herberta seniora, co dla wielu z pewnością będzie graniczyło z herezją lub wprost stanowiło przejaw zaprzaństwa. Nie znaczy to jednak, że jej lektura oznacza męczarnie, co to to nie! Książka bowiem od strony technicznej jest bez zarzutu. Niestety, brak jej błysku, który czyni arcydziełem.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|