JakiÅ› czas temu do moich rÄ…k trafiÅ‚a książka zatytuÅ‚owana „Droga Cienia”. ByÅ‚ to debiut pisarski Brenta Weeks'a i stanowiÅ‚a ona pierwszÄ… część trylogii „AnioÅ‚a Nocy”. Po jej ukoÅ„czeniu wiedziaÅ‚em od razu, że nabÄ™dÄ™ kontynuacjÄ™. W koÅ„cu nastaÅ‚ ten wyczekiwany przeze mnie dzieÅ„, dzieÅ„, w którym to mogÅ‚em ponownie zagłębić siÄ™ w przygody, teraz już doÅ›wiadczonego Kylara i jego przyjaciół, a także i zaciÄ™tych wrogów.
Po szokujących wydarzeniach opowiedzianych w części pierwszej autor daje nam do zrozumienia, że kłopoty głównego bohatera dobiegają powoli końca i ma on szansę rozpocząć nowe życie. I w rzeczy samej, Kylar porzuca zawód siepacza i wraz z ukochaną wyjeżdża z Cenarii. Szczęśliwy koniec? Ciche i spokojne życie do końca swych dni? Nic z tych rzeczy, sielanka bowiem trwa bardzo krótko, a w chwilę po uwierzeniu w możliwość wewnętrznej przemiany Kylar ponownie zostaje zmuszony do przywdziania tuniki, przywołania magicznego ka'kari i wyruszenia po głowy kolejnych ofiar.
ZabierajÄ…c siÄ™ do kontynuacji „Drogi” miaÅ‚em pewne obawy co do jej poziomu, koniec koÅ„ców po Å›wietnej części pierwszej postawiÅ‚em temu tytuÅ‚owi bardzo wysokÄ… poprzeczkÄ™, którÄ… ciężko byÅ‚o przeskoczyć, aczkolwiek autorowi siÄ™ ta sztuka udaÅ‚a. OsiÄ…gnÄ…Å‚ to głównie dziÄ™ki sporej iloÅ›ci zmian jakie serwuje nam w trakcie czytania. Poznajemy caÅ‚kowicie nowe miasto, nowych bohaterów, nowe wÄ…tki fabularne, ale przede wszystkim zmienia siÄ™ styl prowadzenia akcji. Tutaj otrzymujemy znacznie wiÄ™cej adrenaliny. Podczas gdy w części pierwszej główny bohater robiÅ‚ (a przynajmniej siÄ™ staraÅ‚) wszystko wedÅ‚ug zasad narzuconych przez mistrza, tak tutaj kieruje siÄ™ przede wszystkim emocjami i wiele razy pÅ‚aci za to wysokÄ… cenÄ™. Książka jest w dużej mierze nastawiona na wartkÄ… akcjÄ™, której niekiedy siÄ™ nawet nie bÄ™dziemy w stanie spodziewać. OczywiÅ›cie w dalszym ciÄ…gu historia oblana jest litrami tryskajÄ…cej krwi. Sceny przedstawione przez autora sÄ… naprawdÄ™ brutalne i przeznaczone raczej dla czytelników o mocnych żołądkach. Nie wymieniÄ™ tego rzecz jasna jako wady, ponieważ sÄ…dzÄ™, że taki brutalny wydźwiÄ™k nadaje opowieÅ›ci dramatyczny tok. Podobnie przedstawia siÄ™ sprawa ze wszystkimi sytuacjami stricte erotycznymi, scenami nie zmysÅ‚owymi, a brutalnymi, brudnymi, niekiedy wrÄ™cz obrzydliwymi, ale idealnie pasujÄ…cymi do reszty.
Na całe szczęście
„Na KrawÄ™dzi Cienia” nie jest wyłącznie spektaklem brutalnoÅ›ci. Wraz z kolejnymi kartkami ponownie pojawiajÄ… siÄ™ nowe okolicznoÅ›ci, w których bohaterowie zmieniajÄ… nastawienie. Wielu z nich przechodzi nakreÅ›lonÄ… grubymi liniami metamorfozÄ™. Åšmiem nawet stwierdzić, że dotychczas znane nam postacie rodzÄ… siÄ™ na nowo, z nowym charakterem, innym poglÄ…dem na Å›wiat, a także nadziejÄ… na lepsze życie. Ci co dotychczas wydawali siÄ™ być opryszkami, mordercami czy wyrzutkami ulicy, stajÄ… siÄ™ bojownikami walczÄ…cymi w dobrej sprawie.
Czytając tę powieść nie sposób uniknąć wrażenia, że autorowi głowa pękała od pomysłów. To chyba najlepiej tłumaczy fakt dlaczego jest to trylogia, a nie jednoczęściowa opowieść, przy której pewna ilość pomysłów by się po prostu zmarnowała. Ponownie jak w przypadku części pierwszej wielowątkowość fabularna w kulminacyjnym momencie sprowadza się do jednego miejsca, wywołując wulkan wylatujących niczym pocisk wydarzeń, które z początku trudno sobie poukładać, ale z chwili na chwilę jest coraz lepiej. Po raz kolejny wiele elementów połączonych jest ze sobą, dając mieszankę iście wybuchową. Wartka akcja, motyw zemsty, wielka pogoń, a w tle kolejne afery polityczne i walka o tron z przeplatającą się historią o nowych narodzinach zła. Oczywiście raz jeszcze Pan Weeks wyprowadza nas w pole. W jaki sposób? Ano w taki, że do samego końca jesteśmy święcie przekonani, że epilog tego tomu nie pozostawi niedopowiedzeń tak jak jego starszy brat.
Niestety, marzenia o spokojnej końcówce znikają wraz z... ostatnimi słowami spisanymi przez autora! Jest jeszcze gorzej niż w poprzedniczce, tylko tym razem musimy czekać zdecydowanie dłużej na część trzecią. Odkładając książkę cały czas czułem ogromny niedosyt wynikający z takiego właśnie, nic nie tłumaczącego zakończenia. Lecz czy z drugiej strony możemy podliczyć to pod błąd? Owszem z jednej strony jest to skok na pieniądze bo większość tych, którzy czytali tom I i II z pewnością sięgnie i po tom ostatni, ale z drugiej strony takie trzymanie czytelnika w niepewności ma swój urok.
Na Krawędzi Cienia przerosło moje oczekiwania. Nigdy nie przypuszczałbym, że kontynuacja może zaintrygować mnie znacznie bardziej niż część pierwsza. W drugim tomie
„AnioÅ‚a Nocy” jest wiÄ™cej i lepiej. WiÄ™cej nowych bohaterów, wiÄ™cej wÄ…tków, wiÄ™cej akcji. PorażajÄ…cy koniec i jak zwykle niepewność do samego koÅ„ca. Doliczmy do tego jeszcze Å›wietne dialogi i naprawdÄ™ piÄ™knÄ… sceneriÄ™ (pomijajÄ…c nieliczne miejsca). ZasÅ‚użone 9, z racji tego że poziomem przewyższa „DrogÄ™”.
Książka otrzymuję ocenę 9 wg. 10 stopniowej skali Huntera.
|
| Autor: Hunter
|
|
|
|
|