Zdaniem Klemensa
„Nie czas umierać” jest filmem mocno nierealistycznym – nie dość, że Bond ordynarnie Å›cina zakrÄ™ty na górskich serpentynach, to siedzÄ…ca obok* pasażerka instruuje go**, żeby przyspieszyÅ‚… A tak poważniej, to po seansie nie jestem wstrzÄ…Å›niÄ™ty, lecz z pewnoÅ›ciÄ… zmieszany.
Jakkolwiek obejrzaÅ‚em wiÄ™kszość filmów z czoÅ‚owym asem brytyjskiego wywiadu w roli głównej, to w żadnym razie nie okreÅ›liÅ‚bym siebie mianem fana postaci ani serii – doceniam kulturotwórczÄ… rolÄ™ cyklu, jak też jej blockbusterowość, nie zaliczam siÄ™ jednak do bywalców premierowych seansów. Dotychczas konstrukcja caÅ‚oÅ›ci wspieraÅ‚a mnie w tej postawie, znajomość poprzednich odsÅ‚on zwykÅ‚a bowiem być kompletnie zbÄ™dna – jasne, w tle szeregu z nich majaczyÅ‚a zÅ‚owroga organizacja kierowana przez zapamiÄ™taÅ‚ego miÅ‚oÅ›nika jednego futrzaka, owszem, widz zwykÅ‚ być konfrontowany z niejednym „mrugniÄ™ciem oka”, lecz byÅ‚y to detale w żadnym razie nie uniemożliwiajÄ…ce delektowania siÄ™ dowolnym odcinkiem w równie dowolnej kolejnoÅ›ci. Ale nie tym razem, a poczÄ…tkowa konfuzja może być dość mÄ™czÄ…ca w perspektywie niespeÅ‚na trzygodzinnego seansu.
Osobiście zwykłem się zaliczać do zwolenników odświeżonej postaci 007 w kreacji
Daniela Craiga, jak też mniej kanonicznego podejÅ›cia do szeregu klasycznych klisz, wbrew bodaj wiÄ™kszoÅ›ci fanboy’ów bardzo pozytywnie oceniaÅ‚em
„Quantum of Solace” za caÅ‚kiem realistyczne zidentyfikowanie głównych Å›wiatowych zagrożeÅ„ w agresywnym transgranicznym kapitale. Niestety wÅ‚aÅ›nie bezwzglÄ™dne prawa marketingu nie pozwoliÅ‚y na zakoÅ„czenie serii na
„Skyfallu”, lecz wymusiÅ‚y dalszÄ… produkcjÄ™, prowadzÄ…cÄ… w istocie do zjadania wÅ‚asnego ogona.
„Nie czas umierać” stanowi w mych oczach karkoÅ‚omnÄ… próbÄ™ ożenienia „starego” z „nowym”, czasami o caÅ‚kiem ciekawych efektach, lecz ostatecznie skutkujÄ…cÄ… mezaliansem. Niektóre sceny aż siÄ™ skrzÄ… bardzo subtelnym i inteligentnym humorem o Å›wietnym wyczuciu czasu, czasami widz raczony jest nawet odwoÅ‚aniami do innych klasyków, jak chociażby
„Forrest Gump”, jednakże tylko po to, by stworzyć dysonans z mocno siermiężnymi scenami odwoÅ‚ujÄ…cymi siÄ™ do machismo z epoki wÅ‚aÅ›ciwej dla
Iana Fleminga, brawurowo nakrÄ™cone ujÄ™cia Bonda w „trybie komandosa” ze znakomitym ukÅ‚onem w stronÄ™ kanonu nastÄ™pnie ginÄ… przytÅ‚oczone rozbrajajÄ…co nudnÄ… i miaÅ‚kÄ… scenÄ… konfrontacji z głównym szwarccharakterem.
Ten ostatni stanowi zresztą doskonałe podsumowanie całości -
Rami Malek może wznosić się i na szczyty gry aktorskiej, a i tak jego postać jest po prostu nudna i daleka od zapadnięcia w pamięć na tle plejady wcześniejszych złoczyńców, ba, sprawia wręcz wrażenie wyjętej z lamusa epoki
Seana Connery’ego i
Rogera Moore’a. Chyba tylko postacie kobiece sÄ… ciekawsze na tle wczeÅ›niejszych „bondynek”…
„Nie czas umierać” to przykÅ‚ad filmu tworzonego pod hasÅ‚em „wiÄ™cej, wiÄ™cej, wiÄ™cej”, które prostÄ… drogÄ… prowadzi do zwykÅ‚ego przesytu. Nie sposób nie zauważyć, że za obrazem tym nie staÅ‚ jeden scenarzysta, lecz caÅ‚y ich zespół, a przepis „niezÅ‚a piosenka tytuÅ‚owa + niepozbawiona rozmachu Å›cieżka muzyczna + dobra gra aktorska + rzetelne efekty specjalne + … + … +” wcale nie musi skutkować dzieÅ‚em zapadajÄ…cym w pamięć na lata.
„Casino Royale” byÅ‚o ryzykownym, lecz również wcale udanym wymyÅ›leniem „Bonda” na nowo, ale ta formuÅ‚a już ulegÅ‚a wyczerpaniu. Konieczność zmiany odtwórcy głównej roli zdaje siÄ™ najmniejszym z problemów dysponentów marki.
* - To akurat dość realistyczne.
** - To tym bardziej.
|
| Autor: Wojman & Klemens
|
|
|
| << poprzednia | 1 | 2
|